piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 7

Chłopak wyszedł. Szłam w stronę mojego pokoju gdy usłyszałam mojego tatę.
Tata: Kay możesz przyjść tu na chwilę?
Ja: Tak tato już idę.
Tata: Słuchaj widzę że coś do siebie czujecie ale pamiętaj że jeżeli nie chcesz to nie musisz tego robić i Justin chyba to zrozumie.
Ja: Justin wie że z nikim nie spałam i nie naciska na mnie.
Tata: To dobrze.Możesz już iść. Dobranoc.
Ja: Dobranoc.
Poszłam do swojego pokoju i usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam wiadomość od Justina "Wyjdź na balkon". Zrobiłam to co kazał i ujrzałam po drugiej stronie mojego chłopaka z telefonem. Zadzwonił do mnie.
Justin: Hej. Zdziwiona?
Ja: Tak. Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?
Justin: Chciałem zrobić ci niespodziankę. Mam nadzieję że się podoba.
Ja: Bardzo teraz będę cię obserwować jak jakaś psychopatka-Zaczęłam się śmiać.
Justin: No nie to teraz nie będę mógł chodzić nago po pokoju.- Wciąż nie mogłam opanować śmiechu- Z czego się tak śmiejesz?
Ja: Chyba z kogo?Z ciebie.
Justin: Ej.
Ja: No dobra. Przepraszam.-Opanowałam śmiech ale ciągle się uśmiechałam
Justin: Wybaczam. Jak jest I LOVE YOU po polsku?
Ja: KOCHAM CIĘ. -Juss próbował to powiedzieć ale komicznie mu to wychodziło- Jutro to dopracujemy.Nie wiem jak ty ale ja idę spać.
Justin: To o której jutro dziewczyno moja?
Ja: Będę zła i cię obudzę z samego rana.
Justin: Czyli 10?
Ja: Czyli 8. O 9 będę czekać przed domem.
Justin: Jezu kobieto co tak rano?
Ja: Za tydzień zaczyna się szkoła.Gdzie będziesz chodził?
Justin: Tam gdzie ty.
Ja: Ok. Dobranoc Kocham cię.
Justin: Ja ciebie też.
Rano wstałam o 8 i zadzwoniłam do Jussa.
Justin: Kochanie proszę jeszcze 15 minut.
Ja: Kotek wstawaj bo zaraz przyjdę do ciebie.
Justin: Chodź pośpimy sobie razem.
Ja: Wyjdź na balkon.
Gdy wyszedł czekałam już na niego a za plecami miałam schowany pistolet na wodę.
Ja: Wiesz co jest dobre na pobudkę?
Justin: Buziak.
Ja: Nie to.- Wyciągnęłam pistolet i oblałam chłopaka wodą.
Justin: O nie jeszcze tego pożałujesz.
Ja: Prysznic zaliczony a teraz idź się ubrać. Za pół godziny widzę cię na dole.
Wróciłam do środka i zasłoniłam okna i drzwi balkonowe.Wzięłam prysznic i ubrałam się, zeszłam na dół zjeść śniadanie.wyszłam przed dom gdzie już czekał Justin
Justin: Hej.
Ja: Cześć. Wybaczysz mi że cie tak wcześnie obudziłam?
Justin: Jeżeli mi to wynagrodzisz to tak.
Ja: A co byś chciał?
Justin: Hmm...Najpierw buzi i później jeszcze coś wymyśle.- Musnęłam jego usta.
Ja: Gdzie dzisiaj idziemy?
Justin: Może kino.
Ja: Ok ale na komedie.
Justin: Dlaczego nie horror?
Ja: Bo będę się bała.
Justin: To się przytulisz.
Ja: No to idziemy na horror.
Doszliśmy do kina i kupiliśmy bilety.Prawie cały film tuliłam się do towarzysza i chyba mu się to podobało bo kątem oka widziałam jak się uśmiecha.














czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 6

Ja: Dziękuję- Powiedziałam składając na jego ustach pocałunek.
Justin: To moja wina. Zapędziłem się, przepraszam.Mam dla ciebie dobrą wiadomość.
Ja: Jaką? Może zamieszkasz w Polsce?- Powiedziałam z sarkazmem.
Justin: A jeżeli tak to nauczysz mnie języka?
Ja: Co przecież ja żartowałam!?
Justin: Uf! To dobrze bo już myślałem że czytasz mi w myślach.-Uśmiechnął się do mnie.
Ja: Serio mówisz?
Justin:Tak- Złożył na moich ustach pocałunek który ja odwzajemniłam.-Już mi nie uciekniesz.
Ja: Nigdy w życiu.Tak.
Justin: Ale co tak?
Ja: Pytałeś czy chce być twoją dziewczyną. Tak chce.A co ze szkołą?Trasami?
Justin: Szkołę skończę tutaj a trasy to nie problem.
Ja: Justin jaki dzisiaj jest dzień?
Justin: 29 Lipca.
Ja: O Jezu Marry ma dzisiaj urodziny. A ja nie mam dla niej prezentu.
Justin: To na co czekasz,jedziemy do sklepu.
Włożyliśmy rzeczy do samochodu i pojechaliśmy do centrum handlowego.Znalazłam tam piękną branzoletke
i przypomniałam sobie że dostałam od Marysi naszyjnik z podobną połową serduszka.Jak się je złączy ukazuje się skrót "BFF". Była idealna, od razu ją kupiłam. Pół godziny później byliśmy już pod jej domem. Musnęłam usta chłopaka i wysiadłam. Zadzwoniłam do drzwi domu przyjaciółki które po chwili zostały otworzone. W otworze ukazała się postać dziewczyny.
Ja: STO LAT KOCHANA!
Marry: Dziękuję.-Przytuliłyśmy się i dałam jej prezent.-Nie musiałaś.
Ja: Musiałam-Pokazałam jej moją połówkę serca.- Teraz jesteśmy nierozłączne.
Marry: Chodź do środka i opowiadaj bo widziałam cię z kimś w aucie.
Poszłyśmy do jej pokoju i wszystkiego się dowiedziała. Wieczorem poszłam do siebie. Widok mnie trochę zaszokował w moim salonie razem z moim ojcem siedział Justin z mamą i rodzeństwem.
Tata: Skarbie poznaj naszych nowych sąsiadów.
Ja: Sąsiadów? Justin dlaczego mi nie powiedziałeś?
Justin: Umknęło mi.-Powiedział posyłając do mnie słodki uśmieszek.- Powiedziałaś już?-szepnął do mnie.
Ja: Nie A ty?
Justin: Moja mama wie.
Ja: Ok. Tato muszę ci coś powiedzieć.
Tata: Słucham.
Ja: Bo Ja i Justin-złapaliśmy się za ręce- jesteśmy razem.
Tata: Już myślałem że w ciąży jesteś.-Zaczęliśmy się śmiać.-Bardzo się ciesze ale dziadkiem jeszcze zostać nie chcę.
Ja: Tato!
Justin: O to się proszę nie martwić.
Pattie: My już musimy się zbierać. Bardzo miło się rozmawiało.
Tata: Mi również. Dobranoc.
Ja: Dobrze się wyśpij jutro zaczynamy zajęcia-Powiedziałam do chłopaka przytulając go.
Justin: Ok pani profesor.










Prośba ;D

Hej jeżeli macie jakieś zastrzeżenia lub pomysły proszę o pisanie na ask'u: ask.fm/Juustysia lub gg 40729340 bo wiem że nie każdy ma konto i nie może dodawać komentarzy ; D
I jeszcze chciałam podziękować za odwiedzanie mojego bloga jestem mile zaskoczona że w 2 dni jest już tyle wyświetleń a to jest moja pierwsza przygoda z blogowaniem

Rozdział 5

Michał chciał już wracać do domu więc poszliśmy się przebrać i wyszliśmy z budynku. Juss odwiózł nas do domu. O 12 byliśmy już na miejscu.
Justin: Pamiętasz że się umawialiśmy na 13? Mam nadzieje że dalej aktualne.
Ja: Tak tylko musze się przebrać.
Justin: To za godzinę będę.- Powiedziała po chwili już jechał.
Michał: Justin to twój chłopak?
Ja: Nie a co?
Michał: Bo w szatni się wypytywał co lubisz i takie tam.
Ja: A co mu powiedziałeś?
Michał: No jak zapytał co lubisz to powiedziałem że jego.A on zaczął się śmiać.
Ja: A powiedział ci gdzie mamy dziś iść?
Michał: Mówił tylko że musi ci powiedzieć coś ważnego ale nie wiem co.
Ja: Dobra dzięki młody.
Każdy z nas poszedł do swojego pokoju.Weszłam do garderoby i znalazłam piękną liliową sukienkę którą postanowiłam dzisiaj założyć i do tego cieliste balerinki. Ubrałam się i pomalowałam, włosy zostawiłam rozpuszczone. Ta godzina minęła mi bardzo szybko ale cały czas myślałam o tym o co Justin może chcieć mi powiedzieć.Usłyszałam dzwonek do drzwi więc wzięłam torebkę i zeszłam na dół.Otworzyłam drzwi stał za nimi Juss z bukietem białych róż które uwielbiam.
Justin: Pięknie wyglądasz. - Powiedział wręczając mi bukiet kwiatów.
Ja: Dziękuje ty też niczego sobie. Wejdź wstawię kwiaty do wazonu.
Poszłam po wazon. Po chwili znalazły się w nim kwiaty i byłam gotowa do wyjścia.
Ja: Wychodzę nie wiem kiedy wrócę.
Tata: Ok tylko nie za późno. Baw się dobrze.
Justin: Idziemy?
Ja: Tak.
Podeszliśmy do samochodu .Justin otworzył mi drzwi i zajął miejsce kierowcy.
Ja: Mogę wiedzieć gdzie mnie zabierasz?
Justin: Nie możesz bo zepsujesz mi zabawę.- Uśmiechnął się na co ja udalam obrażoną.
Jechaliśmy jakąś leśną drogą. Bałam się troche ale wiem że Justin mnie nie skrzywdzi. Po 30 minutach drogi zatrzymaliśmy się Juss wysiadł i otworzył mi drzwi. Złapał mnie za rękę i przeszliśmy kawałek przez las. Doszliśmy do jakiejś pięknej polany obok której było małe jeziorko.
Ja: Jak tu jest pięknie. Skąd znasz to miejsce.
Justin: Byłem tu kiedyś. Chciałem pomyśleć więc poszedłem do lasu i trafiłem tutaj.
Rozejrzałam się i zobaczyłam koc i kosz piknikowy.
Ja: Zaplanowałeś to.
Justin: Tak z małą pomocą.
Ja: Wiem brat mi mówił.
Justin: A kto tu mówi o twoim bracie?
Ja: No tak on by nie wiedział że lubię białe róże. Wiem Marry ona ci to powiedziała.
Justin: Tak bo chciałem ci zainponować.
Ja: Michał mówił że chcesz powiedzieć mi coś ważnego.
Justin: Chce ale boje się twojej reakcji.
Ja: Też tak mam.
Justin: Mów pierwsza.
Ja: Bo ja się chyba w tobie zakochałam . Nie zrozum źle ja wiem że traktujesz mnie jak przyjaciółkę a ten pocałunek nic nie znaczył.
Justin: On dla mnie znaczył bardzo dużo.
Wtedy pierwszy raz od kilku minut spojrzał mi w oczy. Miał w nich iskierki których wcześniej nie zauwarzyłam przepełnione były radością. Nasze twarze powoli zaczęły się do siebie zbliżać. I stało się poczułam na moich ustach jego.Pocałunek był delikatny czułam jak kąciki jego ust unoszą się do góry.Gdy oderwaliśmy się do siebie usłyszałam coś na co czekam od rana.
Justin: Będziesz moją dziewczyną?- Po tych słowach wtuliłam się w chłopakal.- Coś nie tak?
Ja: Boje się.
Justin: Ale czego?
Ja: Bo ty masz trasy a ja będę tu sama i ty możesz sobie znaleźć kogoś innego.
Justin: Nie masz się czego bać.-Przytulił mnie do siebie.-Po co mi ktoś inny jeżeli najlepsza dziewczyna jest obok mnie?

środa, 27 listopada 2013

Rozdział 4

Rano brat zrobił mi pobudkę.
Michał: Key wstawaj miałaś iść zemną na basen.
Ja: OK już wstaje.A która jest godzina?
Michał: yyy 7.
Ja: Oszalałeś żeby mnie budzić o 7.Basen otwierają o 10.
Michał: No dobra ale zanim ty się ubierzesz, pomalujesz, uczeszesz... No te trzy godziny pewnie miną...
Ja: Złaź ty mały bachorze bo zaraz sam sobie pójdziesz na ten basen.
Michał: Już Idę.
Gdy mój brat wyszedł zdrzemnęłam się jeszcze i o 9 poszłam na śniadanie.
Ja: Hej tato ,mamy już nie ma?
Tata: Przecież wiesz że pracuje-Powiedział dając mi całusa w policzek.
Ja: No tak zawsze praca.
Tata: Idziesz gdzieś dzisiaj?
Ja: zaraz Idę z młodym na basen a potem może spotkam się z Justinem, a co?
Tata: Nic nic tak tylko pytam-Powiedział z chytrym uśmieszkiem.
Ja: Czy chcesz mi coś powiedzieć? Bo chyba nie że nie lubisz Justina.
Tata: Co przecież ja go bardzo lubię, Jedz śniadanie.
W trakcie jedzenia dostałam sms'a.(teraz jest rozmowa przez sms'y)
Justin: Hej masz na dzisiaj jakieś plany?
Ja: Zaraz idę z bratem na basen a później nic nie planuje.
Justin: Mogę iść z wami?
Ja: Ok. Wiesz gdzie jest basen?
Justin: Nie ale się dowiem ; D
Ja: Wyrobisz się w 30 min?
Justin: Tak za 30 min pod basenem.
Michał: Idziemy?
Ja: Co ci się tak spieszy. Justin idzie z nami.
Michał: Jaki Justin?
Ja: Lubisz Justina Biebera?
Michał: Tak on jest super!
Ja: To dobrze?
Michał: Ale o co ci chodzi?
Ja: Dowiesz się jak dojdziemy.
Chwile przed 10 byliśmy na miejscu Juss już czekał.
Michał: Kay czy to jest Justin Bieber?
Ja: Tak.
Michał: To poczekaj pójdę po autograf.- Ja zaczęłam się śmiać a młody pobiegł do chłopaka.- Hej Justin co ty tu robisz?
Justin: Z tego co widzę czekam na ciebie i twoją siostrę.-Uśmiechnął się do mnie.Przywitałam go całusem w policzek.
Ja: Wchodzimy do środka czy będziesz się tak gapił małolacie?-Mały dopiero się ocknął.
Michał: Że co? Tak tak idziemy.
Ja z Jussem zaczęliśmy się śmiać. Weszliśmy do środka i poszliśmy do szatni.Chłopacy przebrali się szybciej i już byli w wodzie jak ja wyszłam. Oprócz as było jeszcze kilku ludzi więc weszłam do basenu z innej strony i po cichu podpłynęłam do chłopaków. Byłam za plecami Biebsa a bratu pokazałam że ma być cicho.Zbliżyłam się do chłopaka i wskoczyłam na niego.Nie wiedział co się dzieje. Zeszłam z niego i szybko zaczęłam uciekać.
Justin: Chodź tu do mnie.
Ja: Nie bo jesteś za wolny.- Wytknęłam mu język zamykając przy tym oczy gdy je otworzyłam on był już przy mnie.
Justin: I kto tu jest wolny? A teraz czeka cię kara.Będziesz błagałam żebym przestał.-Powiedział z bardzo poważną miną i zaczął mnie łaskotać.Próbowałam się wykręcić ale mi nie wychodziło.
Ja: Przestań! Proszę!
Justin: Przeproś.
Ja: Nigdy!
Justin: To nie przestane.
Ja: Dobra przepraszam.-Ledwo wydusiłam przez śmiech.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po południu będzie kolejny ; *









Rozdział 3

Wstałam o 11 czując wibracje telefonu.Justin do mnie napisał " Hej to o której się spotkamy? Justin".
Wzięłam komórkę i odpisałam mu "Hej. Może o 12:30 przy fontannie w centrum? Kaitlin" po chwili otrzymałam odpowiedź "Jasne. Do zobaczenia Justin".Wyszłam z łóżka i poszłam pod prysznic.Ubrałam czarne spodenki, niebieską bokserkę i białe vansy. O 12 byłam już w drodze. Gdy byłam na miejscu nie zauważyłam Justina. Dostałam sms'a " Ławka po prawej Justin". Dopiero wtedy go zauważyłam i podeszłam.
Ja: Dzień dobry mogę się do pana dosiąść?- Próbowałam powstrzymać śmiech i być poważna ale mi nie wychodziło.
Justin: Ależ oczywiście. Takiej ładnej pani nie odmówię.
Ja: Och dziękuję.- Oboje już nie po wstrzymywaliśmy śmiechu- Ok to gdzie idziemy?
Justin: Proponuje spacer a potem obiad.
Ja: Jestem za.
Poszliśmy do parku i tam rozmawialiśmy o tym jak się kiedyś przyjaźniliśmy.
Justin: Pamiętasz jak zbudowaliśmy zimą fort w moim ogródku?
Ja: Tak a potem chcieliśmy w nim spać ale nam rodzice nie pozwolili.
Justin: Mogę cię o coś zapytać?
Ja: Tak śmiało.
Justin: Masz kogoś?
Ja: Już nie- Posmutniałam.
Justin: A co się stało?
Ja: Kochałam go a on mnie zdradzał przez pół roku.Na szczęście między nami do niczego nie doszło.
O jego zdradach dowiedziałam się przez przypadek nawet nie miał odwagi mi o tym powiedzieć.A ty kogoś masz?
Justin: Jesteś beliber więc pewnie wiesz że rozstałem się z Seleną. Ale to nie był prawdziwy związek tylko graliśmy parę żeby o nas pisali. Męczyło mnie to strasznie.To idziemy na obiad?
Ja: Tak jestem strasznie głodna.
Doszliśmy do restauracji po godzinie wyszliśmy najedzeni.
Ja: Pójdziemy jeszcze na plaże za chwilę będzie zachód a tu są one piękne?
Justin: Skoro są takie piękne to pójdziemy.
Usiedliśmy na piasku i oglądaliśmy zachód słońca. Gdy chciałam wstać i podejść do wody zakręciło mi się w głowie i przewróciłam się na Justina. Nasze twarze były bardzo blisko siebie.Nagle Juss mnie pocałował.Odwzajemniłam pocałunek ale po chwili się odsunęłam.
Justin: Przepraszam, Nie powinienem.- Usiadł i patrzał na morze mieniące się w ostatnich promieniach słońca.
Ja: Nic się nie stało.- Przecież sama tego chciałam ale mu o tym nie powiem.- Idziemy?
Justin: Nie gniewasz się na mnie?
Ja: Nie mam o co. Chodź późno już jest.-Wstałam i podałam mu rękę.- Odprowadzisz mnie?
Justin: Oczywiście.
Po drodze Juss próbował mnie złapać za rękę. Nie udawało mu się więc ja go za nią złapałam.Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
Ja: Nie chce cię zgubić.-Odwzajemnił uśmiech.Gdy doszliśmy do domu pocałowałam chłopaka w policzek i weszłam do środka.W salonie siedzieli moi rodzice.
Mama: Kay gdzie byłaś?
Ja: Z Justinem.
Mama: Jakim Justinem!?
Tata: Z Juju- Posłał do mnie uśmiech.
Mama: Synem Pattie z Kanady? Co on tu robi?
Ja: A kojarzysz może Justina Biebera?
Mama: Coś o nim słyszałam. Dlaczego pytasz?
Ja: Bo to właśnie on. Dobra ja Idę się położyć. Pa.
Poszłam pod prysznic i ubrałam piżamce. Miałam jakąś nieodebraną wiadomość od Justina.
Napisał "Dziękuję za dzisiaj mam nadzieję na powtórkę Justin" odpisałam"Jasne może jutro Kay"
"Ok przyjadę po ciebie o 13 Justin" odpowiedzią było "Będę czekać. Dobranoc Kay" dostałam już tylko "Dobranoc ; * Justin". Położyłam się do łóżka ale nie mogłam zasnąć. Ciągle myślałam o tym co się stało na plaży.W końcu zasnęłam.









Rozdział 2

I jak zobaczyłem Pattie-mamę Justina to przypomniałem sobie że to była nasza sąsiadka w kanadzie. Pomyślałem że jeżeli go tak uwielbiasz to może pomoże mi przy niespodziance dla ciebie.
Ja: dziękuje tato kocham cię.
Tata: A wiesz że jak byłaś mała to przyjaźniłaś się z Justinem?
Ja: Co? Czekaj to jest Juju?
Tata: tak to jest twój Juju córeczko.
Ja: Ale się zmienił. Niedopomyślenia Juju to Justin Bieber.
I wtedy Justin zaczął śpiewać One Less Lonley Girl a po mnie przyszli jego tancerze. Gdy weszłam na scenę chłopak uśmiechnął się słodko. Jego uśmiech się nie zmienił. Po koncercie chciałam porozmawiać z Justinem więc czekałam na niego w garderobie.Po chwili znalazł się w pokoju.
Ja: Hej Juju- Uśmiechnęłam się a chłopak zdziwił się tym jak go nazwałam.
Justin: Jak do mnie powiedziałaś?- zaczął do mnie podchodzić.
Ja: Juju.
Justin: KeyKey to ty?
Ja: Myhym...
Justin: Nie wiedziałem że po tylu latach spotkam moją byłą narzeczoną- Justin zaczął się się śmiać a ja razem z nim.
Ja: Tak pamiętam jak mi się oświadczyłeś i dałeś mi nawet buziaka.-Powiedziałam cały czas się śmiejąc.
Justin: A co roisz teraz w polsce?
Ja: Przeprowadziłam się tutaj krótko po naszych zaręczynach.
Justin: Wiesz jak za tobą płakałem?
Ja: Tak ja też, Ale było minęło co u ciebie ?
Justin: Teraz akurat mam przerwę w trasie a tak to koncerty wywiady... a u ciebie?
Ja: Jestem w technikum i mam młodszego brata.
Justin: Masz może jutro czas chciałbym z tobą porozmawiać na spokojnie?
Ja: Jasne masz mój numer i się umówimy co do godziny i miejsca.- podałam mu kartke z moim numere  i wyszłam żegnając go całusem i policzek.W domu zadzwoniłam do Marry.
Ja: Hej Marry możesz do mnie wpaść opowiem ci o niespodziance od taty.
Marry: Jasne za 10 min u ciebie?
Ja: Ok.
Rozłączyłam się i przebrałam w dresy.Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi to była moja przyjaciółka.Poszłyśmy do mojego pokoju.
Marry:No opowiadaj!
Ja: To tak najpierw tata zawiązał mi oczy a potem znalazłam się w jakimś pomieszczeniu później wszedł tam JUSTIN BIEBER z tortem i zaśpiewał mi sto lat. Byłam jego OLLG a potem okazało się że był moim przyjacielem a nawet narzeczonym jak jeszcze mieszkałam w kanadzie. I dałam mu swój numer i jutro się spotkamy.
Marry: WOW! Ty to masz przygody.
Ja: No wiesz nie każda była narzeczoną Biebera w wieku 5 lat.- Zaczęłyśmy się głośno śmiać.I do pokoju weszła moja mama.
Mama: Wszystkiego nalepszego Córeczko chodź na dół mamy dla ciebie prezent.
Ja: To spotkanie z Justinem to nie był prezent?
Mama: Z jakim Justinem? A z resztą nie ważne. Chodź.
Poszłam za nią do garażu a tam stał nowiutki skuter z fioletową wstążką.
Ja: Jejku Mamo dziękuje. Skąd wiedziałaś że jestem Beliber?
Mama: Mam swoje źródła kotku.-Mrugnęła do Marry.
Ja: Ok ale na skuter potrzebne jest prawko.
Mama: Za tydzień zaczynasz.
Ja: Jesteś wspaniała.
Potem poszłam jeszcze pogadać z Marysią. Gdy dziewczyna wyszła wzięłam prysznic i położyłam się spać.






Rodział 1


Dziś są moje urodziny bardzo się ciesze chociaż tata nie pozwolił mi iść samej na dzisiejszy koncert Justina. Powiedział że ma dla ma dla mnie niespodziankę. Byłam bardzo ciekawa co tata przygotował. Z mamą rzadko spędzam czas ona ciągle pracuje dlatego moje stosunki z tatą są świetne mogę mu powiedzieć o wszystkim nawet o chłopaku a on to rozumie. Czekałam aż tata wróci.Gdy usłyszałam otwieranie drzwi szybko zbiegłam na dół.
Ja: Hej tatuś.- pocałowałam go jak zawsze w policzek.
Tata: Hej gotowa na niespodziankę?
Ja: Oczywiście.A co to będzie? -Zapytałam miejąc nadzieję że powie chociaż gdzie jedziemy ale on jest nie ugięty.
Tata: Oj córuś dowiesz się niedługo ale teraz muszę ci zawiązać oczy.
Powiedział wyciągając  opaskę zza pleców i założył mi ją na oczy.Zaprowadził mnie do samochodu i pojechaliśmy gdzieś.
Tata: Już możesz otworzyć oczy.
Powiedział ściągając materiał zasłaniający mi oczy.
Ja: Ale co się tu dzieje?-Byłam sama z tatą w jakimś nieznanym mi pomieszczeniu.Nagle drzwi zaczęły się otwierać i usłyszałam jak ktoś zaczyna śpiewać "sto lat". Znałam skądś ten głos. W drzwiach stał sam Justin Bieber z tortem na którym paliły się świeczki.
Ja: To naprawdę ty czy tylko sen? (Kay-Kaitlin zna język angielski gdyż mieszkała jako dziecko w kanadzie)
Justin: Mam cię uszczypnąć żebyś uwierzyła?- Zapytał uśmiechając się.
Ja: Tak bo nie uwierzę- Wystawiłam rękę.
Justin: Mam lepszy pomysł.- podszedł do mnie i pocałował w policzek- wszystkiego najlepszego!
Ja: Dziękuje.Tato dlaczego mi nie powiedziałeś?
Tata: Bo nie byłoby niespodzianki.- Uśmiechnął się na co odpowiedziałam tym samym.
Justin: Kaitlin chciałabyś zostać moją OLLG?
Ja: JA !?-Zapytalam ze zdziwieniem.
Justin: Myślałem że się ucieszysz ale jak nie chcesz...-Zrobił smutnął mine
Ja: Jasne że chce!- Juss odrazu się uśmiechnął i pobiegł się przebrać.-Tato jak to zrobiłeś?
Tata: Moja firma miała obstawiać koncert Justina i ...








Bochaterowie :
- Justin Bieber-Słynny wokalista ma 18 lat, Mieszka w kanadzie (w czasie kiedy nie ma trasy) Ma przyrodnie rodzeństwo Jaxon i Jazzy. Jego najlepszy przyjaciel to Cris. 

-Kaitlin Morf-zwykła dziewczyna, mieszka w polcse pierwsze 5 lat życia mieszkała w kanadzie , ma 17 lat, jej ojciec jest ochroniarzem na koncertach a mama jest prezesem firmy, ma tylko młodszego brata Michała Jej najlepsza przyjaciółka to Marysia a wszyscy mówią na nią Marry. Jest Beliberką.

-Marysia- Marry przyjaciółka kaitlin ma 17 lat. mieszka w polsce nie ma rodzeństwa. Nie przepada za Justinem.

-Cris- Przyjaciel Justina mieszka w Kanadzie i często jeździ z Jussem w trasy