środa, 27 listopada 2013

Rozdział 4

Rano brat zrobił mi pobudkę.
Michał: Key wstawaj miałaś iść zemną na basen.
Ja: OK już wstaje.A która jest godzina?
Michał: yyy 7.
Ja: Oszalałeś żeby mnie budzić o 7.Basen otwierają o 10.
Michał: No dobra ale zanim ty się ubierzesz, pomalujesz, uczeszesz... No te trzy godziny pewnie miną...
Ja: Złaź ty mały bachorze bo zaraz sam sobie pójdziesz na ten basen.
Michał: Już Idę.
Gdy mój brat wyszedł zdrzemnęłam się jeszcze i o 9 poszłam na śniadanie.
Ja: Hej tato ,mamy już nie ma?
Tata: Przecież wiesz że pracuje-Powiedział dając mi całusa w policzek.
Ja: No tak zawsze praca.
Tata: Idziesz gdzieś dzisiaj?
Ja: zaraz Idę z młodym na basen a potem może spotkam się z Justinem, a co?
Tata: Nic nic tak tylko pytam-Powiedział z chytrym uśmieszkiem.
Ja: Czy chcesz mi coś powiedzieć? Bo chyba nie że nie lubisz Justina.
Tata: Co przecież ja go bardzo lubię, Jedz śniadanie.
W trakcie jedzenia dostałam sms'a.(teraz jest rozmowa przez sms'y)
Justin: Hej masz na dzisiaj jakieś plany?
Ja: Zaraz idę z bratem na basen a później nic nie planuje.
Justin: Mogę iść z wami?
Ja: Ok. Wiesz gdzie jest basen?
Justin: Nie ale się dowiem ; D
Ja: Wyrobisz się w 30 min?
Justin: Tak za 30 min pod basenem.
Michał: Idziemy?
Ja: Co ci się tak spieszy. Justin idzie z nami.
Michał: Jaki Justin?
Ja: Lubisz Justina Biebera?
Michał: Tak on jest super!
Ja: To dobrze?
Michał: Ale o co ci chodzi?
Ja: Dowiesz się jak dojdziemy.
Chwile przed 10 byliśmy na miejscu Juss już czekał.
Michał: Kay czy to jest Justin Bieber?
Ja: Tak.
Michał: To poczekaj pójdę po autograf.- Ja zaczęłam się śmiać a młody pobiegł do chłopaka.- Hej Justin co ty tu robisz?
Justin: Z tego co widzę czekam na ciebie i twoją siostrę.-Uśmiechnął się do mnie.Przywitałam go całusem w policzek.
Ja: Wchodzimy do środka czy będziesz się tak gapił małolacie?-Mały dopiero się ocknął.
Michał: Że co? Tak tak idziemy.
Ja z Jussem zaczęliśmy się śmiać. Weszliśmy do środka i poszliśmy do szatni.Chłopacy przebrali się szybciej i już byli w wodzie jak ja wyszłam. Oprócz as było jeszcze kilku ludzi więc weszłam do basenu z innej strony i po cichu podpłynęłam do chłopaków. Byłam za plecami Biebsa a bratu pokazałam że ma być cicho.Zbliżyłam się do chłopaka i wskoczyłam na niego.Nie wiedział co się dzieje. Zeszłam z niego i szybko zaczęłam uciekać.
Justin: Chodź tu do mnie.
Ja: Nie bo jesteś za wolny.- Wytknęłam mu język zamykając przy tym oczy gdy je otworzyłam on był już przy mnie.
Justin: I kto tu jest wolny? A teraz czeka cię kara.Będziesz błagałam żebym przestał.-Powiedział z bardzo poważną miną i zaczął mnie łaskotać.Próbowałam się wykręcić ale mi nie wychodziło.
Ja: Przestań! Proszę!
Justin: Przeproś.
Ja: Nigdy!
Justin: To nie przestane.
Ja: Dobra przepraszam.-Ledwo wydusiłam przez śmiech.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po południu będzie kolejny ; *









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz