wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 10

Na szczęście jest dzisiaj sobota więc nie idziemy do szkoły i mogę cały dzień spędzić z moją dziewczyną.Wyszliśmy z domu i pieszo ruszyliśmy do Wesołego Miasteczka całą drogę trzymając się za ręce i głośno śmiejąc.Gdy tylko doszliśmy dostrzegłem wielką kolejkę górską "MONSTER" bardzo chciałem na nią iść jednak nie byłem pewien czy moja towarzyszka podziela moje zdanie.Nawet nie za uwarzyłem kiedy odeszła do kasy, chyba wiedziała o co mi chodzi. Podeszła do mnie z żetonami w ręku.
Kay: To chcesz iść na tą kolejkę czy tylko na nią popatrzeć?
Ja: Jasne że chce iść ale ty idziesz ze mną.
Kay: A myślałeś że przepuszczę taką okazje? Uwielbiam takie kolejki.
Ja: Dlaczego nigdy o tym nie mówiłaś?
Kay: Jak widać jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz.
Ja: Czas to zmienić.-powiedziałem szeptem sam do siebie
*Powracamy o dziewczyny*
Justin chyba myślał że nie słyszę ale ma rację jak wróci będziemy musieli poważnie porozmawiać.Poszliśmy na kolejkę. Nie bałam się chociaż na takiej dużej jeszcze nie byłam.Siedziałam w wagoniku razem z Jussem trzymając go za rękę.Później biegaliśmy jak małe dzieci zaliczając wszystkie możliwe atrakcje włącznie z karuzelą dla dzieci.W jednej z budek Justin wygrał dla mnie wielkiego miśka.W drodze powrotnej do domu mój prezent był niesiony przez chłopaka bo mi już ręce odpadały. Justin szczęśliwy tańczył z misiem przytulańca.
Ja: Jak ci się tańczy?- zapytałam ledwo powstrzymując śmiech.
Justin: Bardzo dobrze.-Powiedział z udawanym fochem.
Ja: To może jeszcze buzi?- Chłopak na moją prośbę pocałował misia.- A co jeżeli to jest  facet?
Justin pokazał mi krocze misia.
Justin:Widzisz siusiaka? Bo ja nie. Wiec to jest dziewczyna.
W domu chciałam trochę pożartować z Jussa więc położyłam misia w sexownej pozycji na łóżku i przykryłam kołdrą tak żeby wyglądało że ja tam leże a sama się schowałam.Po chwili zgodnie z moim planem usłyszałam wołanie.
Justin: Gdzie jesteś?
Ja: A kogo szukasz?
Justin: Mojej pięknej dziewczyny.
Ja: Aha. To jest w łóżku i czeka na ciebie.
schowana byłam tak żeby mieć dobry widok na mój pokuj.Chwile później znalazł się w nim chłopak.Następnie pocichutku weszłam do środka i przygłądałm się poczynaniom chłopaka.Wydaje mi się że nie zauważył leżącego pod kołdrą pluszaka.
Justin: Kochanie co się tak chowasz? Wiesz że sexownie tak wyglądasz.- Mówił do misia zaczął się kłaść na łóżko.Gdy był już nad miśkiem głośno odchrząknęłam i wzrok chłopaka z misia wylądował na mnie. Justin miał zmieszaną minę i zerkał to ma pluszaka to na mnie.
Ja: Przepraszam że wam przeszkodziłam-Powiedziałam dławiąc się od śmiechu.
Justin: Zaraz cię dorwę.
I zaczęła się gonitwa w końcu dałam się złapać.
Ja: Wiesz jak to śmiesznie wyglądało? Mogłam nagrać.
Justin: Teraz będziesz musiała odpracować to jakże dziecinne zachowanie.-Gdybym go nie znała pomyślała bym że mówi poważnie.
Ja: Co będę musiała zrobić panie?
Justin: Pomasujesz mi plecy droga panno.
Ja: Tak jest.-Zasalutowałam i udałam się do łazienki po olejek do masażu. Nie sądziłam że kiedyś się przyda. Juss położył się na brzuch a ja usiadłam na jego tyłku i zaczęłam masaż. Chyba mu się podobało bo pomrukiwał.
Justin: Masz cudowne ręce.
Ja: Dziękuję. Ale koniec tego dobrego trzeba zając się obiadem.
Justin: Myhym... Tak wogle gdzie jest twój brat?
Ja: U babci.Kocham go ale gdybyśmy mieli zostać na tyle sami do było by źle.
Justin: Ok nie wnikam.
Ja: A co z twoim rodzeństwem?
Justin: Są z tatą. Właśnie jak wrócę z trasy zabieram cię do Kanady.
Ja: Po co?
Justin: Poznasz mojego tatę i maluchy.
Ja: Później o tym porozmawiamy, a teraz do kuchni!
Razem przygotowaliśmy obiad.Oczywiście nie obyło się bez bałaganu.Po zjedzeniu naszego dzieła i posprzątaniu kuchni włączyliśmy film.Byłam wtulona w Justina.Podczas oglądania zaczęłam się zastanawiać jak to będzie gdy Juss pojedzie w trasę. Spłynęła po moim policzku jedna, samotna, słona łza którą chłopak zauwarzył i otarł kciukiem.
Justin: Co się stało skarbie?
Ja: Boje się.-Powiedziałam ledwo słyszalnym szeptem.
Justin: Czego?
Ja: Tego że nie wrócisz albo po twoim powrocie nie będzie już tak samo.
Justin: Nawet tak nie myśl.Za miesiąc wrócę i będzie jak zawsze.
Ja: Skąd masz pewność że przez ten miesiąc nic się nie wydarzy?
Justin: Kochasz mnie?
Ja: Przecież wiesz że tak.
Justin: I to właśnie jest moja pewność.
Pocałował mnie ale to nie było zwykłe cmoknięcie tyko pocałunek pełen uczuć. Przy każdym pocałunku który Bieber składał na moich ustach czułam się jak w niebie. Justin położył mnie nie odrywając się ode mnie. Poczułam jego ręce pod moją koszulką.
Ja: Justin nie chce.-Powiedziałam przerywając pocałunek.
Justin: Dobrze księżniczko moja.
Ja: Przepraszam.-Wtuliłam się w Biebsa.
Justin: Nie przepraszaj nic się nie stało.
Ja: Chodź spać bo musimy rano wstać.Mogę jechać z tobą na lotnisko.
Justin: Jak chcesz. To jest twoja decyzja jednak chyba łatwiej ci będzie jak tu się pożegnamy co?
Ja: Nie,pojadę z tobą.
Justin: Dobrze.
Poszliśmy do góry zaniosłam piżamę do łazienki i wróciłam do pokoju.Justin stał przy oknie.Przytuliłam się do niego od tyłu.
Ja: Wykąpiesz się ze mną?
Justin: Jasne słoneczko.
Wykąpaliśmy się i położyliśmy spać wcześniej rozmawiając.Wstaliśmy-Jeżeli budzenie kogoś przez 10 min można tak nazwać-o 4 rano.
















niedziela, 15 grudnia 2013

Informacja

Prze świętami pojawią się 2-3 rozdziały. Później będą dopiero po sylwestrze z powodu wyjazdu.Kolejny bd w poniedziałek lub wtorek zależy kiedy będę miała trochę czasu. : D

wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział 9

Gdy wyszłam z łazienki czekał na mnie gotowy do wyjścia chłopak.
Ja: Idziemy?
Justin: A dostane buzi?- Zapytał z miną szczeniaczka.
Ja: Hm.... Byłeś grzeczny?
Justin: Można tak powiedzieć.
Ja: No dobra dostaniesz.-Podeszłam do niego i czule pocałowałam.Wyszliśmy z domu który ja zamknęłam.
Wsiedliśmy do auta.I ruszyliśmy wtedy Justin'owi się wzięło na rozmowę.
Justin: Kochanie muszę ci coś powiedzieć.- Widziałam na jego twarzy zdenerwowanie.
Ja: No słucham.
Justin: Bo dzwonił do mnie Scott...
Ja: Myhym... i co?
Justin: I powiedział że muszę jechać w trasę.
Ja: Co? Kiedy? Na ile?
Justin: No za 2 dni na...
Ja: Wyduś to z siebie.
Justin: Na miesiąc.-Zebrały mi się łzy w oczach-Proszę nie płacz!
Ja: Ale Justin to jest miesiąc.Ja nie wiem czy sobie bez ciebie poradzę.
Justin: Dasz rade.Przecież są telefony, komputery. Będziemy codziennie rozmawiać uda się nam zobaczysz.
Reszta drogi minęła nam w milczeniu. Pierwsze lekcje mieliśmy razem lecz nie rozmawialiśmy (Oczywiście siedzę z Jussem). Lunch postanowiłam zjeść spokojnie w parku za szkołą.Oczywiście Justin też przyszedł tak naprawdę chciałam tego.
Justin: Kochanie gniewasz cię na mnie?
Ja: Przecież to nie twoja wina wiem że masz fanki na całym świecie.
Justin: To czemu jesteś smutna?
Ja: Bo te wszystkie dziewczyny są ładne,szczupłe nie to co ja...
Justin: Hej kotek nie martw się przecież wiesz że kocham tylko ciebie.
Ja: A wiesz co jest najgorsze?
Justin: Nie,ale chciałbym się dowiedzieć.
Ja: Bo one będą przy tobie i będą mogły cie przytulić a ja nie.- W oku zakręciła mi się łza. Juss tylko podszedł i pocałował mnie. Tego właśnie mi było trzeba, bliskości osoby którą kocham.Gdy skończyliśmy spojrzałam w te piękne czekoladowe oczy i powiedziałam.
Ja: Kocham cię misiek.
Justin: Ja ciebie też.
Ja: Zostaniesz ze mną do wyjazdu?
Justin: Dla Ciebie wszystko.
Na reszcie lekcji nieźle się ubawiłam bo miałam je z Jussem który nie za bardzo rozumiał co nauczycielka mówiła. Ciągle się mnie pytał o co jej chodzi a ja tylko się śmiałam.Nauczyciele czasem zwracali mi uwagę co mnie bardziej rozśmieszało.Od razu po lekcjach poszliśmy do mnie.
Ja: To co dziś robimy?
Justin: Oglądamy film?
Ja: Horror.-chłopak spojrzał z nie dowierzaniem.
Justin: Przecież boisz się horrorów.
Ja: No to się do ciebie przytulę.
Justin: Bez tego też możesz.
Ja: Wiem.
Poszłam zrobić popcorn,wzięłam colę i udałam się do mojego pokoju gdzie Juss leżał na łóżku rozłożony.
Ja: Wygodnie ci kochanie?
Justin: Nie bardzo bo nie ma cię przy mnie.- Uśmiechnął się słodko i wyciągnął do mnie ręce.
Ja: Mrrr...- i wtuliłam się w chłopaka.-To co znalazłeś?
Justin: " Klątwa"
Ja: Już się boje.
Justin: Nie masz czego jestem przy tobie.
Ja: Dziękuję.
Justin: Za co?
Ja: Za wszystko.
Film był straszny. Ale starałam się oglądać.Później obejrzeliśmy jeszcze 2 komedie romantyczne.Justin poszedł się wykąpać a ja weszłam na fb i TT. Nie było nic ciekawego.Weszłam do łazienki i zrobiłam te same czynności co chłopak przed chwilą.Gdy już skończyłam byłam bardzo zmęczona więc chwile po położeniu się i przytuleniu do Justina zasnęłam. Obudziłam się w nocy zalana łzami i z przyspieszonym oddechem.Od razu podniosłam się do pozycji siedzącej budząc przy tym chłopaka.
Justin: Kochanie miałaś koszmar?-Nic nie mówiłam tylko pokiwałam twierdząco głową-Spokojnie nic się nie dzieje to tylko sen. Chodź się przytul, będzie dobrze.- Wtuliłam się w nagi tors ukochanego(Justin śpi w dresach i bokserkach) który głaskał mnie po głowie.Tak udało mi się zasnąć.Rano obudziły mnie promyki słońca które wpadały do pokoju przez odsłonięte okno.Otwierając oczy zuwarzyłam że nie ma przy mnie Justina.Usłyszałam jakieś dźwięki dobiegające z dołu.Wstałam i po cichu podążyłam za odgłosami.W kuchni tyłam do mnie stał Justin i coś pichcił. Po cichutki podeszłam do niego i przytuliłam się do jego pleców.Chłopak lekko się wzdrygł pod wpływem mojego dotyku, chociaż sama się nie dziwie bo o to mi chodziło.
Ja: Spokojnie to tylko ja.
Justin: Jak ci się spało kochanie?
Ja: Bardzo dobrze bo spałeś zemną.-Widziałam że chłopak dopiero zaczyna więc poszłam się ubrać.
Założyłam czarne rurki  i niebieską koszulkę z napisami, włosy związałam w kitkę i delikatnie się pomalowałam.Gdy zeszłam na dół naleśniki były już gotowe. Po zjedzeniu Justin poszedł się ubrać a ja posprzątałam.Po skończeniu poszłam do pokoju w którym był chłopak.
*Pięknymi czekoladowymi oczkami Justina*
Kay: O której jutro wylatujesz?-Usłyszałem za plecami głos brunetki w czasie zakładania koszulki.
Ja: O 5 rano muszę być na lotnisku.-Za uwarzyłem łzy zbierające się w jej oczach- Proszę nie płacz.Nie lubię jak to robisz.
Kay: Obiecujesz że będziemy codziennie rozmawiać?
Ja: Obiecuje.- Drobna dziewczyna znalazła się w moich objęciach.
Kay: Pojedziemy gdzieś po lekcjach?Chcę spędzić te ostatnie chwile z tobą.
Ja: Jasne gdzie tylko sobie życzysz księżniczko.
Kay: Wczoraj przyjechało wesołe miasteczko. Więc może?
Ja: Świetny pomysł kochanie.































czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 8

Po skończonym filmie cieszyłam się że mogę wreszcie opuścić salę kinową.
Justin: Ale miałaś minę.
Ja: Bo boje się takich filmów.
Justin: Oj moje słoneczko boi się horrorów.
Juss przytulił mnie i wróciliśmy do domu.Tak minęły nam ostatnie dni wakacji. To już dziś. Rozpoczęcie roku szkolnego. Przez ten cały czas media jeszcze nie dowiedziały się że jesteśmy razem. To dobrze bo przynajmniej nie latają za nami z aparatami i mamy trochę prywatności. Nikt ze szkoły oprócz Marysi nie wie że jesteśmy razem. Zwlekłam się z łóżka o 8 a rozpoczęcie jest na 10. Z JB umówiłam się że o 9 30 po mnie przyjedzie.Poszłam do łazienki, umyłam się uczesałam i delikatnie pomalowałam. Założyłam kremową sukienkę do połowy ud i czarne szpilki.Poszłam do kuchni i zjadłam śniadanie. Usłyszałam dzwonek do drzwi.Gdy je otworzyłam ujrzałam Justina ubranego w czarne spodnie z niskim krokiem, białą koszulkę i buty tego samego koloru. Patrząc na niego byłam jak w transie. Ocknęłam się gdy chłopak machał mi ręką przed oczami i uśmiechał się pod nosem.Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę do szkoły. Jechaliśmy na około a do budynku weszliśmy tylnymi drzwiami.
Ja: Justin czy ktoś wie że będziesz chodził tu do szkoły?
Justin: No tak ty wiesz.-Uśmiechnął się.
Ja: No to fajnie. I pewnie jesteśmy tutaj żeby narazie nikt cię nie zobaczył?
Justin: Dokładnie tak.
Poszliśmy w stronę sali gimnastycznej na której byli już wszyscy oczywiście bez nas.
Dyrektor: A teraz niespodzianka! Do naszej szkoły dołączy nowy uczeń którego już zapewne znacie.Zapraszamy na scene.
Wejście na scene było całe zasłonięte więc wszyscy zobaczyli nas dopiero gdy na niej byliśmy. Usłyszałam potem tylko piski dziewczyn, wśród których usłyszałam też krzyki chłopaków co mnie strasznie zdziwiło.
Justin: Jak się trochę uspokoicie to wam coś zaśpiewam.
Widownia się troche uciszyła.
Justin: Co byście chcieli?
Jednogłośnie wybrali U Smile. Uwielbiam tą piosenkę.Stałam na scenie i trzymałam Justina za rękę a on spoglądał czasem na mnie i uśmiechał się szeroko śpiewając.Gdy skończył jakaś dziewczyna zaczęła krzyczeć do nas.
Dziewczyna: Justin dlaczego trzymasz Kaitlin za rękę?
Justin spojrzał na mnie i wyszeptał " Powiedzieć ". Pokiwałam delikatnie głową na tak.
Justin: Nie mogę trzymać mojej dziewczyny za rękę?
Dziewczyna: Jesteś z nią?!
Justin: Tak. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania to może później na nie odpowiem.
Zeszliśmy ze sceny dostaliśmy plany lekcji i inne sprawy organizacyjne.Później Juss odprowadził mnie do domu a sam poszedł do siebie.Weszłam do domu i rozebrałam się.
Mama: Kay możesz to podejść?
Ja: Tak już idę.
Mama: Słuchaj musimy wyjechać na kilka dni.
Ja: Ok Kiedy jedziecie?
Mama: Dzisiaj o 18 mamy samolot. Chodź zjemy obiad.
Ja: Nie jestem głodna.
Mama: Dobrze to idź do siebie.
Poszłam do swojego pokoju włączyłam laptopa i weszłam na twittera zobaczyłam nowy wpis Justina "Pierwszy dzień w nowej szkole ale się działo!". Uśmiechnęłam się sama do siebie.Poszłam do garderoby i zaczęłam się ubierać, Usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju.
Ja: Proszę.
Ubrałam szybko dresy i luźną koszulkę.Gdy wyszłam z garderoby zobaczyłam Justina leżącego na moim łóżku.Uśmiechał się tak jakby do siebie.
Ja: Co tu robisz misiek?
Justin: Twoja mama mnie wpuściła.
Ja: Myhym...
Justin: Masz bardzo wygodne łóżko.
Ja: Wiem o tym.I mam dla ciebie propozycje.
Justin: Jaką?
Ja: Jeżeli tak ci na nim wygodnie to możesz tu dziś spać.
Justin: Tylko tobą?
Ja: No raczej że ze mną.
Justin: A co z rodzicami?
Ja: Jadą gdzieś nie będzie ich kilka dni.
Justin wstał z łóżka i kierował się do drzwi.
Justin: Za 10 minut wracam.
Zeszłam na dół pożegnać się z rodzicami.Zrobiłam naleśniki z czekoladą i bananami. Zanim zaczęłam jeść zadzwonił dzwonek. Nie szłam otworzyć tylko krzyknęłam "Otwarte".Po chwili pojawił się przy mnie Justin.
Gdy zobaczył moje naleśniki prawie ślina zaczęła mu lecieć z buzi.
Justin: Chciałaś jeść naleśniki beze mnie?
Ja: Spokojnie o tobie nie da się zapomnieć.-Na stole położyłam drugą porcje naleśników.
Justin: Wiesz jak ja cię kocham?
Ja: Pewnie tak bardzo jak ja ciebie.
Justin: Zgadłaś.
Ja: A teraz jedz.
Posłusznie wykonał to co mu kazałam a potem poszliśmy do mojego pokoju i włączyliśmy film.Ten wieczór miałam już zaplanowany.Leżałam na łóżku obok Jussa. Zaczęliśmy się całować.Justin delikatnie położył się na mnie nadal całując mnie.Zdjęłam z niego koszulkę.
Justin: Jesteś tego pewna? Nie musisz tego robić.Poczekam tyle ile trzeba.-Powiedział na chwile przestając mnie całować.
Ja: Tak chcę tego.
Potem wiecie już co było.Po skończonym stosunku opadliśmy na łóżku z nierównymi oddechami.
Ja: Dziękuję.
Justin: Nie masz za co było wspaniale.
Zasnęłam na klatce piersiowej mojego chłopaka.Rano obudziłam się dostając słodkiego buziaka na powitanie.
Ja: Hej misiek.
Justin: Hej.Wstawaj bo spóźnimy się do szkoły.Zrobiłem już śniadanie.
Ja: Dziękuje.Kochany jesteś.
Zjadłam przygotowane przez chłopaka śniadanie i poszłam do łazienki gdzie doprowadziłam się do ładu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że tak długo ale nie miałam zbytnio weny. Jutro może pojawi się następny.