Gdy wyszłam z łazienki czekał na mnie gotowy do wyjścia chłopak.
Ja: Idziemy?
Justin: A dostane buzi?- Zapytał z miną szczeniaczka.
Ja: Hm.... Byłeś grzeczny?
Justin: Można tak powiedzieć.
Ja: No dobra dostaniesz.-Podeszłam do niego i czule pocałowałam.Wyszliśmy z domu który ja zamknęłam.
Wsiedliśmy do auta.I ruszyliśmy wtedy Justin'owi się wzięło na rozmowę.
Justin: Kochanie muszę ci coś powiedzieć.- Widziałam na jego twarzy zdenerwowanie.
Ja: No słucham.
Justin: Bo dzwonił do mnie Scott...
Ja: Myhym... i co?
Justin: I powiedział że muszę jechać w trasę.
Ja: Co? Kiedy? Na ile?
Justin: No za 2 dni na...
Ja: Wyduś to z siebie.
Justin: Na miesiąc.-Zebrały mi się łzy w oczach-Proszę nie płacz!
Ja: Ale Justin to jest miesiąc.Ja nie wiem czy sobie bez ciebie poradzę.
Justin: Dasz rade.Przecież są telefony, komputery. Będziemy codziennie rozmawiać uda się nam zobaczysz.
Reszta drogi minęła nam w milczeniu. Pierwsze lekcje mieliśmy razem lecz nie rozmawialiśmy (Oczywiście siedzę z Jussem). Lunch postanowiłam zjeść spokojnie w parku za szkołą.Oczywiście Justin też przyszedł tak naprawdę chciałam tego.
Justin: Kochanie gniewasz cię na mnie?
Ja: Przecież to nie twoja wina wiem że masz fanki na całym świecie.
Justin: To czemu jesteś smutna?
Ja: Bo te wszystkie dziewczyny są ładne,szczupłe nie to co ja...
Justin: Hej kotek nie martw się przecież wiesz że kocham tylko ciebie.
Ja: A wiesz co jest najgorsze?
Justin: Nie,ale chciałbym się dowiedzieć.
Ja: Bo one będą przy tobie i będą mogły cie przytulić a ja nie.- W oku zakręciła mi się łza. Juss tylko podszedł i pocałował mnie. Tego właśnie mi było trzeba, bliskości osoby którą kocham.Gdy skończyliśmy spojrzałam w te piękne czekoladowe oczy i powiedziałam.
Ja: Kocham cię misiek.
Justin: Ja ciebie też.
Ja: Zostaniesz ze mną do wyjazdu?
Justin: Dla Ciebie wszystko.
Na reszcie lekcji nieźle się ubawiłam bo miałam je z Jussem który nie za bardzo rozumiał co nauczycielka mówiła. Ciągle się mnie pytał o co jej chodzi a ja tylko się śmiałam.Nauczyciele czasem zwracali mi uwagę co mnie bardziej rozśmieszało.Od razu po lekcjach poszliśmy do mnie.
Ja: To co dziś robimy?
Justin: Oglądamy film?
Ja: Horror.-chłopak spojrzał z nie dowierzaniem.
Justin: Przecież boisz się horrorów.
Ja: No to się do ciebie przytulę.
Justin: Bez tego też możesz.
Ja: Wiem.
Poszłam zrobić popcorn,wzięłam colę i udałam się do mojego pokoju gdzie Juss leżał na łóżku rozłożony.
Ja: Wygodnie ci kochanie?
Justin: Nie bardzo bo nie ma cię przy mnie.- Uśmiechnął się słodko i wyciągnął do mnie ręce.
Ja: Mrrr...- i wtuliłam się w chłopaka.-To co znalazłeś?
Justin: " Klątwa"
Ja: Już się boje.
Justin: Nie masz czego jestem przy tobie.
Ja: Dziękuję.
Justin: Za co?
Ja: Za wszystko.
Film był straszny. Ale starałam się oglądać.Później obejrzeliśmy jeszcze 2 komedie romantyczne.Justin poszedł się wykąpać a ja weszłam na fb i TT. Nie było nic ciekawego.Weszłam do łazienki i zrobiłam te same czynności co chłopak przed chwilą.Gdy już skończyłam byłam bardzo zmęczona więc chwile po położeniu się i przytuleniu do Justina zasnęłam. Obudziłam się w nocy zalana łzami i z przyspieszonym oddechem.Od razu podniosłam się do pozycji siedzącej budząc przy tym chłopaka.
Justin: Kochanie miałaś koszmar?-Nic nie mówiłam tylko pokiwałam twierdząco głową-Spokojnie nic się nie dzieje to tylko sen. Chodź się przytul, będzie dobrze.- Wtuliłam się w nagi tors ukochanego(Justin śpi w dresach i bokserkach) który głaskał mnie po głowie.Tak udało mi się zasnąć.Rano obudziły mnie promyki słońca które wpadały do pokoju przez odsłonięte okno.Otwierając oczy zuwarzyłam że nie ma przy mnie Justina.Usłyszałam jakieś dźwięki dobiegające z dołu.Wstałam i po cichu podążyłam za odgłosami.W kuchni tyłam do mnie stał Justin i coś pichcił. Po cichutki podeszłam do niego i przytuliłam się do jego pleców.Chłopak lekko się wzdrygł pod wpływem mojego dotyku, chociaż sama się nie dziwie bo o to mi chodziło.
Ja: Spokojnie to tylko ja.
Justin: Jak ci się spało kochanie?
Ja: Bardzo dobrze bo spałeś zemną.-Widziałam że chłopak dopiero zaczyna więc poszłam się ubrać.
Założyłam czarne rurki i niebieską koszulkę z napisami, włosy związałam w kitkę i delikatnie się pomalowałam.Gdy zeszłam na dół naleśniki były już gotowe. Po zjedzeniu Justin poszedł się ubrać a ja posprzątałam.Po skończeniu poszłam do pokoju w którym był chłopak.
*Pięknymi czekoladowymi oczkami Justina*
Kay: O której jutro wylatujesz?-Usłyszałem za plecami głos brunetki w czasie zakładania koszulki.
Ja: O 5 rano muszę być na lotnisku.-Za uwarzyłem łzy zbierające się w jej oczach- Proszę nie płacz.Nie lubię jak to robisz.
Kay: Obiecujesz że będziemy codziennie rozmawiać?
Ja: Obiecuje.- Drobna dziewczyna znalazła się w moich objęciach.
Kay: Pojedziemy gdzieś po lekcjach?Chcę spędzić te ostatnie chwile z tobą.
Ja: Jasne gdzie tylko sobie życzysz księżniczko.
Kay: Wczoraj przyjechało wesołe miasteczko. Więc może?
Ja: Świetny pomysł kochanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz