Czyta to ktoś bo nie wiem czy pisać czy to zostawić?
Jeżeli ktoś przeczytał to proszę o jakikolwiek komentarz
czwartek, 6 marca 2014
Rozdział 14
Ja: To-to wszystko dla mnie?
Justin: Tylko dla ciebie.-Odwróciłam się przodem do chłopaka ubranego w szarą marynarkę,czarne spodnie i tego samego koloru buty .-Kochanie czy ty nie wiesz jaki jutro będzie dzień?
Ja: Miesiąc.Jutro mija miesiąc od kiedy jesteśmy razem.Pamiętałeś!-Wtuliłam się w Jussa.
Justin: Jak mógłbym zapomnieć.Kocham cię.
Ja: Ja Ciebie też kocham!-Odsunęłam się kawałek aby złączyć nasze usta w namiętnym pocałunku.
Następnie udaliśmy się do stolika.Justin otworzył szampana i nalał nam do kieliszków.
Justin: Za nas.
Ja: Tak za nas-Odpowiedziałam ledwo słyszalnym szeptem.Wznieśliśmy kieliszki stukając nimi o siebie.Zjedliśmy pyszną kolację,położyliśmy się na kocu wtuleni w siebie i rozmawialiśmy o wszystkim od kolorów kwiatków do naszych marzeń.Było bardzo romantycznie lecz nic nie trwa wiecznie.
Ja: Kochanie ja muszę już iść.Jestem jeszcze nie spakowana.
Justin: Jeszcze chwilkę.
Ja: Kotek nie mogę.
Justin: Proszę.Pomogę ci się spakować.
Ja: No dobrze ale 5 minut.
Justin: A i mam coś dla ciebie ale obiecaj że otworzysz jutro!
Ja: Obiecuję!-Juss wyjął zza poduszki fioletowe pudełeczko ze złotą wstążką-Dziękuję kochanie i też mam coś dla ciebie ale zostawiłam w pokoju.
Justin: Trzeba już wstawać bo jest 18 40.
Niechętnie wstaliśmy i poszliśmy do mojego pokoju.Justin jak obiecał pomagał mi pakować moje rzeczy do walizki.Oczywiście zaczął się wygłupiać gdy znalazł moją bieliznę.Ja w tym czasie poszłam do łazienki przebrać się w coś wygodniejszego do samolotu.Po wyjściu z pomieszczenia zobaczyłam spakowaną już walizkę i przebranego Justina.
Ja: Kiedy się przebrałeś?
Justin: Przed chwilą.
Ja: Okej? Jedziesz ze mną na lotnisko?
Justin: No jasne muszę się z tobą pożegnać.
Ja: Kochany jesteś.-Powiedziałam głaszcząc go po policzku.
Justin: Przecież wiem.
Ja: Twoja skromność przeraża Kochanie.
Justin: Chodź bo nie zdążymy.-Złapał walizkę jedną ręką i moją dłoń drugą.-A i Kenny z nami pojedzie,pomoże z fankami bo napewno ich tam będzie sporo.Nie masz nic przeciwko?
Ja: Nie dlaczego? Keniak jest spoko.
Kenny: Hej dzieciaki.
Ja: Hej staruszku co tam?-podeszłam do mężczyzny zostawiając Jussa za nami i szliśmy do samochodu.
Kenny: A dobrze.Ej JB...-spojrzał do tyłu-Oł...Zazdrosny Justin się uaktywnił.-szepnął mi do ucha.Zerknęłam na chłopaka widać było że ta sytuacja mu się nie spodobała.
Ja: Wiesz co Kenny,może idź już do samochodu my zaraz przyjdziemy.
Kenny: Ok.-Gdy ten zniknął z mojego pola widzenia spojrzałam na Justina.
Ja: Czy ty przypadkiem nie jesteś zazdrosny?
Justin: Ja?Pf...Nie.
Ja: Nie wcale.Justin ja mam oczy i widzę.
Justin: No dobra może trochę.
Ja: Chodź tu mój zazdrośniku.-Rozłożyłam ręce a już po chwili byłam w objęciach brązowookiego.-Kocham Cię.Tak bardzo Cię Kocham.
Justin: Ja Ciebie też.Skarbie ale musimy iść.-Oderwałam się od chłopaka i łącząc nasze ręce poszliśmy do samochodu.Hotel był bardzo blisko lotniska na którym byliśmy już 10 minut później.Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do budynku oddałam walizkę i miałam chwilę żeby pożegnać się z chłopakami.Najpierw podeszłam do Keniaka i przytuliłam go. Nastepnie podeszłam do Jussa i wtuliłam się w niego.
Ja: Będę tęsknić za tobą.
Justin: Ja też.Jeszcze tylko troche i znów będziemy razem.-Odsunął mnie trochę i pocałował."Odkleiliśmy" się od siebie.Czułam że do oczu napływają mi łzy.-Nie płacz kochanie.Pamiętaj jak ja nie będę odbierał dzwoń do Kennego.Dobrze?
Ja: Tak.Kocham Cię.Fanki są z tyłu.
Justin: Ja Ciebie też słonko.Napisz jak dolecisz.Pa.
Ja: Napewno napiszę.Pa.
.Musnęłam jego malinowe usta.Odwróciłam się i odeszłam w kierunku odprawy.Przy barierkach przypomniałam sobie o prezencie.Podbiegłam do grupki dziewczyn otaczających mojego chłopaka.Zaczęłam się przedzierać przez tłum.
Ja: Przepraszam mogę przejść?
Dziewczyna: Za kogo ty się niby uważasz każdy chciałby z nim zdjęcie.
Ja: Mam z nim pełno zdjęć i uważam się za jego dziewczynę.Więc mogłabym przejść bo zaraz spóźnie się na samolot.
Dziewczyna: Kaitlin tak?-Pokiwałam twierdząco głową-O jezu przepraszam Cię.Poczekaj chwilę.-Przyłożyła ręce do ust aby było ją lepiej słychać-HEJ LUDZIE ZRÓBCIE MIEJSCE JEST TU KAITLIN I MA COŚ WAŻNEGO DO JUSTINA!!
Zdziwiłam się gdy wszyscy rozeszli się na boki robiąc prostą ścieżkę do Jussa.
Ja: Dziękuję.-Podeszłam do Biebera wyciągając z torebki paczuszkę.-Zapomniałabym.To dla Ciebie kochanie.Otwórz jutro.Pa.-Pocałowałam go przelotnie i popędziłam do odprawy.
Po kilkudziesięciu minutach siedziałam już w lecącym samolocie.Siedzenia były potrójne i obok mnie siedziały dwie koło czternastoletnie dziewczyny.Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzyke tak aby zagłuszyć piski dziewczyn.Jednak mi się nie udało.
Ja: Przepraszam ale czy mogłybyście trochę ciszej ekscytować się nawet nie wiem czym?
Dziewczyny: Tak sorki ale Justin Bieber ma niedługo kolejny koncert w warszawie.
Ja: Wiem o tym za 12 dni (załóżmy bo się nie orientuje).
Dziewczyny: Co? Skąd wiesz jesteś beliber?Będziesz na koncercie?
Ja: Tak jestem beliber i jak Justin będzie chciał to będę na koncercie.
Dziewczyny: Czekaj ty jesteś Kaitlin?
Ja: Tak a wy jak się nazywacie?
Dziewczyny: Ewa i Gosia.
Ja: A wy będziecie?
Ewa: Tak i mamy M&G i dlatego się tak ekscytujemy.
Ja: To niedługo pewnie znów się spotkamy.
Reszta podróży minęła na rozmowie o Justinie.
Ja: Obiecuję!-Juss wyjął zza poduszki fioletowe pudełeczko ze złotą wstążką-Dziękuję kochanie i też mam coś dla ciebie ale zostawiłam w pokoju.
Justin: Trzeba już wstawać bo jest 18 40.
Niechętnie wstaliśmy i poszliśmy do mojego pokoju.Justin jak obiecał pomagał mi pakować moje rzeczy do walizki.Oczywiście zaczął się wygłupiać gdy znalazł moją bieliznę.Ja w tym czasie poszłam do łazienki przebrać się w coś wygodniejszego do samolotu.Po wyjściu z pomieszczenia zobaczyłam spakowaną już walizkę i przebranego Justina.
Ja: Kiedy się przebrałeś?
Justin: Przed chwilą.
Ja: Okej? Jedziesz ze mną na lotnisko?
Justin: No jasne muszę się z tobą pożegnać.
Ja: Kochany jesteś.-Powiedziałam głaszcząc go po policzku.
Justin: Przecież wiem.
Ja: Twoja skromność przeraża Kochanie.
Justin: Chodź bo nie zdążymy.-Złapał walizkę jedną ręką i moją dłoń drugą.-A i Kenny z nami pojedzie,pomoże z fankami bo napewno ich tam będzie sporo.Nie masz nic przeciwko?
Ja: Nie dlaczego? Keniak jest spoko.
Kenny: Hej dzieciaki.
Ja: Hej staruszku co tam?-podeszłam do mężczyzny zostawiając Jussa za nami i szliśmy do samochodu.
Kenny: A dobrze.Ej JB...-spojrzał do tyłu-Oł...Zazdrosny Justin się uaktywnił.-szepnął mi do ucha.Zerknęłam na chłopaka widać było że ta sytuacja mu się nie spodobała.
Ja: Wiesz co Kenny,może idź już do samochodu my zaraz przyjdziemy.
Kenny: Ok.-Gdy ten zniknął z mojego pola widzenia spojrzałam na Justina.
Ja: Czy ty przypadkiem nie jesteś zazdrosny?
Justin: Ja?Pf...Nie.
Ja: Nie wcale.Justin ja mam oczy i widzę.
Justin: No dobra może trochę.
Ja: Chodź tu mój zazdrośniku.-Rozłożyłam ręce a już po chwili byłam w objęciach brązowookiego.-Kocham Cię.Tak bardzo Cię Kocham.
Justin: Ja Ciebie też.Skarbie ale musimy iść.-Oderwałam się od chłopaka i łącząc nasze ręce poszliśmy do samochodu.Hotel był bardzo blisko lotniska na którym byliśmy już 10 minut później.Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do budynku oddałam walizkę i miałam chwilę żeby pożegnać się z chłopakami.Najpierw podeszłam do Keniaka i przytuliłam go. Nastepnie podeszłam do Jussa i wtuliłam się w niego.
Ja: Będę tęsknić za tobą.
Justin: Ja też.Jeszcze tylko troche i znów będziemy razem.-Odsunął mnie trochę i pocałował."Odkleiliśmy" się od siebie.Czułam że do oczu napływają mi łzy.-Nie płacz kochanie.Pamiętaj jak ja nie będę odbierał dzwoń do Kennego.Dobrze?
Ja: Tak.Kocham Cię.Fanki są z tyłu.
Justin: Ja Ciebie też słonko.Napisz jak dolecisz.Pa.
Ja: Napewno napiszę.Pa.
.Musnęłam jego malinowe usta.Odwróciłam się i odeszłam w kierunku odprawy.Przy barierkach przypomniałam sobie o prezencie.Podbiegłam do grupki dziewczyn otaczających mojego chłopaka.Zaczęłam się przedzierać przez tłum.
Ja: Przepraszam mogę przejść?
Dziewczyna: Za kogo ty się niby uważasz każdy chciałby z nim zdjęcie.
Ja: Mam z nim pełno zdjęć i uważam się za jego dziewczynę.Więc mogłabym przejść bo zaraz spóźnie się na samolot.
Dziewczyna: Kaitlin tak?-Pokiwałam twierdząco głową-O jezu przepraszam Cię.Poczekaj chwilę.-Przyłożyła ręce do ust aby było ją lepiej słychać-HEJ LUDZIE ZRÓBCIE MIEJSCE JEST TU KAITLIN I MA COŚ WAŻNEGO DO JUSTINA!!
Zdziwiłam się gdy wszyscy rozeszli się na boki robiąc prostą ścieżkę do Jussa.
Ja: Dziękuję.-Podeszłam do Biebera wyciągając z torebki paczuszkę.-Zapomniałabym.To dla Ciebie kochanie.Otwórz jutro.Pa.-Pocałowałam go przelotnie i popędziłam do odprawy.
Po kilkudziesięciu minutach siedziałam już w lecącym samolocie.Siedzenia były potrójne i obok mnie siedziały dwie koło czternastoletnie dziewczyny.Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzyke tak aby zagłuszyć piski dziewczyn.Jednak mi się nie udało.
Ja: Przepraszam ale czy mogłybyście trochę ciszej ekscytować się nawet nie wiem czym?
Dziewczyny: Tak sorki ale Justin Bieber ma niedługo kolejny koncert w warszawie.
Ja: Wiem o tym za 12 dni (załóżmy bo się nie orientuje).
Dziewczyny: Co? Skąd wiesz jesteś beliber?Będziesz na koncercie?
Ja: Tak jestem beliber i jak Justin będzie chciał to będę na koncercie.
Dziewczyny: Czekaj ty jesteś Kaitlin?
Ja: Tak a wy jak się nazywacie?
Dziewczyny: Ewa i Gosia.
Ja: A wy będziecie?
Ewa: Tak i mamy M&G i dlatego się tak ekscytujemy.
Ja: To niedługo pewnie znów się spotkamy.
Reszta podróży minęła na rozmowie o Justinie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)