czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 5

Michał chciał już wracać do domu więc poszliśmy się przebrać i wyszliśmy z budynku. Juss odwiózł nas do domu. O 12 byliśmy już na miejscu.
Justin: Pamiętasz że się umawialiśmy na 13? Mam nadzieje że dalej aktualne.
Ja: Tak tylko musze się przebrać.
Justin: To za godzinę będę.- Powiedziała po chwili już jechał.
Michał: Justin to twój chłopak?
Ja: Nie a co?
Michał: Bo w szatni się wypytywał co lubisz i takie tam.
Ja: A co mu powiedziałeś?
Michał: No jak zapytał co lubisz to powiedziałem że jego.A on zaczął się śmiać.
Ja: A powiedział ci gdzie mamy dziś iść?
Michał: Mówił tylko że musi ci powiedzieć coś ważnego ale nie wiem co.
Ja: Dobra dzięki młody.
Każdy z nas poszedł do swojego pokoju.Weszłam do garderoby i znalazłam piękną liliową sukienkę którą postanowiłam dzisiaj założyć i do tego cieliste balerinki. Ubrałam się i pomalowałam, włosy zostawiłam rozpuszczone. Ta godzina minęła mi bardzo szybko ale cały czas myślałam o tym o co Justin może chcieć mi powiedzieć.Usłyszałam dzwonek do drzwi więc wzięłam torebkę i zeszłam na dół.Otworzyłam drzwi stał za nimi Juss z bukietem białych róż które uwielbiam.
Justin: Pięknie wyglądasz. - Powiedział wręczając mi bukiet kwiatów.
Ja: Dziękuje ty też niczego sobie. Wejdź wstawię kwiaty do wazonu.
Poszłam po wazon. Po chwili znalazły się w nim kwiaty i byłam gotowa do wyjścia.
Ja: Wychodzę nie wiem kiedy wrócę.
Tata: Ok tylko nie za późno. Baw się dobrze.
Justin: Idziemy?
Ja: Tak.
Podeszliśmy do samochodu .Justin otworzył mi drzwi i zajął miejsce kierowcy.
Ja: Mogę wiedzieć gdzie mnie zabierasz?
Justin: Nie możesz bo zepsujesz mi zabawę.- Uśmiechnął się na co ja udalam obrażoną.
Jechaliśmy jakąś leśną drogą. Bałam się troche ale wiem że Justin mnie nie skrzywdzi. Po 30 minutach drogi zatrzymaliśmy się Juss wysiadł i otworzył mi drzwi. Złapał mnie za rękę i przeszliśmy kawałek przez las. Doszliśmy do jakiejś pięknej polany obok której było małe jeziorko.
Ja: Jak tu jest pięknie. Skąd znasz to miejsce.
Justin: Byłem tu kiedyś. Chciałem pomyśleć więc poszedłem do lasu i trafiłem tutaj.
Rozejrzałam się i zobaczyłam koc i kosz piknikowy.
Ja: Zaplanowałeś to.
Justin: Tak z małą pomocą.
Ja: Wiem brat mi mówił.
Justin: A kto tu mówi o twoim bracie?
Ja: No tak on by nie wiedział że lubię białe róże. Wiem Marry ona ci to powiedziała.
Justin: Tak bo chciałem ci zainponować.
Ja: Michał mówił że chcesz powiedzieć mi coś ważnego.
Justin: Chce ale boje się twojej reakcji.
Ja: Też tak mam.
Justin: Mów pierwsza.
Ja: Bo ja się chyba w tobie zakochałam . Nie zrozum źle ja wiem że traktujesz mnie jak przyjaciółkę a ten pocałunek nic nie znaczył.
Justin: On dla mnie znaczył bardzo dużo.
Wtedy pierwszy raz od kilku minut spojrzał mi w oczy. Miał w nich iskierki których wcześniej nie zauwarzyłam przepełnione były radością. Nasze twarze powoli zaczęły się do siebie zbliżać. I stało się poczułam na moich ustach jego.Pocałunek był delikatny czułam jak kąciki jego ust unoszą się do góry.Gdy oderwaliśmy się do siebie usłyszałam coś na co czekam od rana.
Justin: Będziesz moją dziewczyną?- Po tych słowach wtuliłam się w chłopakal.- Coś nie tak?
Ja: Boje się.
Justin: Ale czego?
Ja: Bo ty masz trasy a ja będę tu sama i ty możesz sobie znaleźć kogoś innego.
Justin: Nie masz się czego bać.-Przytulił mnie do siebie.-Po co mi ktoś inny jeżeli najlepsza dziewczyna jest obok mnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz