Justin: To moja wina. Zapędziłem się, przepraszam.Mam dla ciebie dobrą wiadomość.
Ja: Jaką? Może zamieszkasz w Polsce?- Powiedziałam z sarkazmem.
Justin: A jeżeli tak to nauczysz mnie języka?
Ja: Co przecież ja żartowałam!?
Justin: Uf! To dobrze bo już myślałem że czytasz mi w myślach.-Uśmiechnął się do mnie.
Ja: Serio mówisz?
Justin:Tak- Złożył na moich ustach pocałunek który ja odwzajemniłam.-Już mi nie uciekniesz.
Ja: Nigdy w życiu.Tak.
Justin: Ale co tak?
Ja: Pytałeś czy chce być twoją dziewczyną. Tak chce.A co ze szkołą?Trasami?
Justin: Szkołę skończę tutaj a trasy to nie problem.
Ja: Justin jaki dzisiaj jest dzień?
Justin: 29 Lipca.
Ja: O Jezu Marry ma dzisiaj urodziny. A ja nie mam dla niej prezentu.
Justin: To na co czekasz,jedziemy do sklepu.
Włożyliśmy rzeczy do samochodu i pojechaliśmy do centrum handlowego.Znalazłam tam piękną branzoletke
i przypomniałam sobie że dostałam od Marysi naszyjnik z podobną połową serduszka.Jak się je złączy ukazuje się skrót "BFF". Była idealna, od razu ją kupiłam. Pół godziny później byliśmy już pod jej domem. Musnęłam usta chłopaka i wysiadłam. Zadzwoniłam do drzwi domu przyjaciółki które po chwili zostały otworzone. W otworze ukazała się postać dziewczyny.
Ja: STO LAT KOCHANA!
Marry: Dziękuję.-Przytuliłyśmy się i dałam jej prezent.-Nie musiałaś.
Ja: Musiałam-Pokazałam jej moją połówkę serca.- Teraz jesteśmy nierozłączne.
Marry: Chodź do środka i opowiadaj bo widziałam cię z kimś w aucie.
Poszłyśmy do jej pokoju i wszystkiego się dowiedziała. Wieczorem poszłam do siebie. Widok mnie trochę zaszokował w moim salonie razem z moim ojcem siedział Justin z mamą i rodzeństwem.
Tata: Skarbie poznaj naszych nowych sąsiadów.
Ja: Sąsiadów? Justin dlaczego mi nie powiedziałeś?
Justin: Umknęło mi.-Powiedział posyłając do mnie słodki uśmieszek.- Powiedziałaś już?-szepnął do mnie.
Ja: Nie A ty?
Justin: Moja mama wie.
Ja: Ok. Tato muszę ci coś powiedzieć.
Tata: Słucham.
Ja: Bo Ja i Justin-złapaliśmy się za ręce- jesteśmy razem.
Tata: Już myślałem że w ciąży jesteś.-Zaczęliśmy się śmiać.-Bardzo się ciesze ale dziadkiem jeszcze zostać nie chcę.
Ja: Tato!
Justin: O to się proszę nie martwić.
Pattie: My już musimy się zbierać. Bardzo miło się rozmawiało.
Tata: Mi również. Dobranoc.
Ja: Dobrze się wyśpij jutro zaczynamy zajęcia-Powiedziałam do chłopaka przytulając go.
Justin: Ok pani profesor.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz