piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 7

Chłopak wyszedł. Szłam w stronę mojego pokoju gdy usłyszałam mojego tatę.
Tata: Kay możesz przyjść tu na chwilę?
Ja: Tak tato już idę.
Tata: Słuchaj widzę że coś do siebie czujecie ale pamiętaj że jeżeli nie chcesz to nie musisz tego robić i Justin chyba to zrozumie.
Ja: Justin wie że z nikim nie spałam i nie naciska na mnie.
Tata: To dobrze.Możesz już iść. Dobranoc.
Ja: Dobranoc.
Poszłam do swojego pokoju i usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam wiadomość od Justina "Wyjdź na balkon". Zrobiłam to co kazał i ujrzałam po drugiej stronie mojego chłopaka z telefonem. Zadzwonił do mnie.
Justin: Hej. Zdziwiona?
Ja: Tak. Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?
Justin: Chciałem zrobić ci niespodziankę. Mam nadzieję że się podoba.
Ja: Bardzo teraz będę cię obserwować jak jakaś psychopatka-Zaczęłam się śmiać.
Justin: No nie to teraz nie będę mógł chodzić nago po pokoju.- Wciąż nie mogłam opanować śmiechu- Z czego się tak śmiejesz?
Ja: Chyba z kogo?Z ciebie.
Justin: Ej.
Ja: No dobra. Przepraszam.-Opanowałam śmiech ale ciągle się uśmiechałam
Justin: Wybaczam. Jak jest I LOVE YOU po polsku?
Ja: KOCHAM CIĘ. -Juss próbował to powiedzieć ale komicznie mu to wychodziło- Jutro to dopracujemy.Nie wiem jak ty ale ja idę spać.
Justin: To o której jutro dziewczyno moja?
Ja: Będę zła i cię obudzę z samego rana.
Justin: Czyli 10?
Ja: Czyli 8. O 9 będę czekać przed domem.
Justin: Jezu kobieto co tak rano?
Ja: Za tydzień zaczyna się szkoła.Gdzie będziesz chodził?
Justin: Tam gdzie ty.
Ja: Ok. Dobranoc Kocham cię.
Justin: Ja ciebie też.
Rano wstałam o 8 i zadzwoniłam do Jussa.
Justin: Kochanie proszę jeszcze 15 minut.
Ja: Kotek wstawaj bo zaraz przyjdę do ciebie.
Justin: Chodź pośpimy sobie razem.
Ja: Wyjdź na balkon.
Gdy wyszedł czekałam już na niego a za plecami miałam schowany pistolet na wodę.
Ja: Wiesz co jest dobre na pobudkę?
Justin: Buziak.
Ja: Nie to.- Wyciągnęłam pistolet i oblałam chłopaka wodą.
Justin: O nie jeszcze tego pożałujesz.
Ja: Prysznic zaliczony a teraz idź się ubrać. Za pół godziny widzę cię na dole.
Wróciłam do środka i zasłoniłam okna i drzwi balkonowe.Wzięłam prysznic i ubrałam się, zeszłam na dół zjeść śniadanie.wyszłam przed dom gdzie już czekał Justin
Justin: Hej.
Ja: Cześć. Wybaczysz mi że cie tak wcześnie obudziłam?
Justin: Jeżeli mi to wynagrodzisz to tak.
Ja: A co byś chciał?
Justin: Hmm...Najpierw buzi i później jeszcze coś wymyśle.- Musnęłam jego usta.
Ja: Gdzie dzisiaj idziemy?
Justin: Może kino.
Ja: Ok ale na komedie.
Justin: Dlaczego nie horror?
Ja: Bo będę się bała.
Justin: To się przytulisz.
Ja: No to idziemy na horror.
Doszliśmy do kina i kupiliśmy bilety.Prawie cały film tuliłam się do towarzysza i chyba mu się to podobało bo kątem oka widziałam jak się uśmiecha.














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz