piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 13

Rano obudziłam się sama w łóżku.Zaniepokojenie mi przeszło gdy usłyszałam odgłos wody uderzające o kafelki i śpiew.Wstałam i założyłam koszulę Justina wcześniej sięgając ją z podłogi.Złapałam jakąś kartkę i długopis pisząc "Jestem u siebie jak skończysz przyjdź do mnie. Kocham Cię <3 Kay".Wzięłam jeszcze moje ciuchy,bluzę Jusa i telefon i wyszłam kierując się do swojego pokoju.Wygrzebałam z walizki czarne rurki i białą bluzkę z czarnymi napisami.W łazience napełniłam wannę wodą, wlałam olejek arbuzowy i zrobiłam pianę.Zdjęłam z siebie ubrania i wskoczyła do wody.Zapach olejku rozniósł się po pomieszczeniu.Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzykę zamykając oczy.

*Z punktu widzenia Justina*

Obudziłem się widząc śpiącą jeszcze Kaitin.Wyśliznąłem się z jej uścisku idąc do łazienki.Rozebrałem się i wgramoliłem pod prysznic.Na dłoń nalałem trochę płynu i myłem swoje ciało podśpiewując pod nosem.Następnie umyłem włosy i spłukałem całą powstałą pianę.Opuściłem kabinę owijając ręcznik wokół bioder i wróciłem do pokoju w którym wcześnie spała moja ukochana.Zamiast dziewczyny leżała karteczka.Chciałem już do niej pójść jednak lepiej się najpierw się w coś ubrać.Wyjąłem czarne rurki,czarną
koszulkę,czerwone buty i bokserki.Założyłem przygotowane ubrania, spodnie oczywiście opuszczone przez co moje bokserki widziały światło dzienne.Złapałem telefon oraz czerwoną czapkę i wyszedłem z pokoju.
otworzyłem drzwi obok i wkroczyłem do środka rozglądając się.Nie widząc jej nigdzie wszedłem do łazienki.Relaksowała się leżąc w wannie.Podszedłem i złożyłem czuły pocałunek na jej malinowych ustach.

*Powracamy do Kaitlin*

Leżałam nucąc pod nosem piosenki które słuchałam.W pewnym momencie poczułam że ktoś mnie całuje przestraszyłam się nie wiedząc kto mnie tak atakuje ale poczułam ten wyjątkowy zapach i odwzajemniłam pocałunek.Justin próbował go pogłębić jednak odsunęłam się i cmoknęłam go.Zdziwiłam się trochę gdy stał nade mną ze słodką minką.
Ja: Mów przecież widzę że coś chcesz.
Justin: Mogę do ciebie?
Ja: A z jakiej to racji?
Justin: Prrroszee...
Ja: No dobra.Wskakuj.
Z zawrotną prędkością zdjął ubrania i już był koło mnie.Wtuliłam się w chłopaka i przymknęłam oczy.Jak się spodziewałam Juss zaczął całować moją szyję.Podobało mi się to jednak wiedziałam do czego to prowadzi. Ja: Mógłbyś przestać?
Justin: A co ja robię?-Wyszeptał koło mojego ucha.
Ja: O ty już dobrze wiesz co. Uważaj bo narobisz Jerremu nadziei.
Justin: I to był bardzo dobry argument.
Ja: Masz dzisiaj jakiś wywiad czy coś?
Justin: Nie dziś mam wolne.
Ja: To fajnie bo wieczorem mam samolot.
Justin: Już dzisiaj?
Ja: A co myślałeś? Szkoła kochaniutki szkoła.
Justin: Zapomniałem ci wcześnie powiedzieć że jak trasa się skończy wrócę z chłopakami.
Ja: Wreszcie ich poznam.
Justin: I mam też złe wiadomości.
Ja: Jakie?
Justin: Luz mam jeszcze tylko dziś i jutro a potem nie wiem czy będę miał czas chociażby pisać.
Ja: Damy rade. Ale potem nie wypuszczam cię nigdzie przez 3 dni.
Justin: Kocham Cię.
Ja: Ja ciebie też.Chodź bo już Cię pewnie szukają.
Wyszliśmy z wanny i ubraliśmy się.Przed drzwiami stał zdenerwowany Scoot. Mężczyzna pukał do drzwi pokoju Justina.
Justin: Nie otwiera?Spróbuj tak: Justin ty najprzystojniejszy i najseksowniejszy na całym świecie mężczyzno.Wiem że jestem niegodny na twoją uwagę ale proszę otwórz drzwi.-Ledwo mogliśmy powstrzymać śmiech.
Scoot: Bieber nie pogrywaj sobie.Gdzieś ty był dobijam się do Ciebie od pięciu minut!
Justin: Musiałem się wykąpać...-Na moich policzkach pojawiły się lekkie rumieńce.
Scoot: Ok nie wnikam ale pamiętaj że masz dziś wywiad.
Justin: Co!? Przecież mówiłem że dziś chce mieć wolne!Nie możesz go przełożyć na jutro?
Scoot: Zobaczę co da się zrobić ale nic nie obiecuje.
Wdziałam że Juss jest bliski wybuchnięcia więc wolałam go stamtąd zabrać.
Ja: To my już lepiej pójdziemy.
Pa Scooter.
Scoot: Narazie mała.
Ja: Chodź Justin-Złapałam go za nadgarstek i pociągnęłam w stronę wyjścia.
Justin: Gdzie idziemy?
Ja: Do parku.Musisz trochę wyluzować.Spędzimy trochę czasu jak normalni nastolatkowie.
Justin: Ale na lody pójdziemy?
Ja: Ok.
Przez całą drogę śmialiśmy się i wygłupialiśmy jak dzieci. Znaleźliśmy budkę z lodami.
Justin: Poczekaj chwile pójdę po lody.-Usiadłam na ławeczce.Przyglądałam się dzieciom bawiącym się na placu niedaleko. Mimowolnie się uśmiechnęłam.-Kaitlin jesteś tutaj?
Ja: Hm? A tak przepraszam zamyśliłam się.
Justin: Też kiedyś będziemy mieli takie maluchy.Tak naprawdę nigdy cię nie pytałem jakie masz plany na przyszłość.
Ja: Wiesz co? Za miesiąc kończę 18 lat i nie wiem co mam zrobić.Na pewno skończę liceum a potem nie wiem.Może jakieś studia?A ty? Nigdy nie chciałeś być kimś więcej niż piosenkarzem?
Justin: Jakoś nie zastanawiałem się nigdy nad tym.Od 12 roku życia zajmuje się muzyką na poważnie.Przyzwyczaiłem się do takiego życia.Dobra wracamy mam dla ciebie niespodziankę.O której masz samolot?
Ja: 20.
Justin: Idealnie.
Ja: Powiesz mi co to będzie?
Justin: Nie bo to ma być niespodzianka.
Po kilku minutach byliśmy już w budynku.Weszłam do pokoju.Na łóżku leżało pudełko, otworzyłam je, w środku była piękna turkusowa sukienka opuszczana w tali.I karteczka z napisem "Za godzinę przed pokojem, Załóż ją, Kocham cię Justin <3".Ten wieczór pięknie się zapowiada.Wzięłam sukienkę i bieliznę i popędziłam do łazienki gdzie się wykąpałam.Założyłam przyniesione ubrania oraz wysuszyłam włosy, zostawiłam je naturalnie i zajęłam się makijażem.Zrobiłam kreski kredką do oczu ,rzęsy przejechałam maskarą i usta błyszczykiem malinowym.Gdy skończyłam miałam jeszcze 10 min więc postanowiłam zadzwonić do Marysi.
<rozmowa telefoniczna>
Ja: Hej kochana.
Marry: O Kaitlin jak dobrze że dzwonisz.
Ja: Uuu Co takiego się wydarzyło?
Marry: Poznałam bardzo przystojnego chłopaka.
Ja: Co?Gdzie?Jak?Kiedy? Opowiadaj.
Marry: No więc wczoraj w parku. Wpadłam na niego jak jechał na desce.
Ja: Umówiłaś się z nim prawda?
Marry: No jasne idziemy do kina a potem kto wie?
Ja: Tylko grzecznie mi tam nie chce jeszcze zostać ciocią.Ja muszę kończyć Justin coś przygotował i z jego genialnymi pomysłami trochę się boję.
Marry: Ty też uważaj.
Ja: Dobra,widzimy się jutro PaPa.
Marry: Pa baw się dobrze.
<koniec rozmowy>
Założyłam srebrne szpilki wpakowałam jakieś pierdoły do torebki i wyszłam.Przed pokojem nie stał Justin tylko jakiś mężczyzna w garniturze i białych rękawiczkach.
Mężczyzna: Panienka pozwoli?
Ja: Oczywiście.
Złapał mnie za rękę i zaprowadził do windy.Jechaliśmy w górę aż winda się nie zatrzymała.Wyszłam z niej sama.Byłam na dachu w otoczeniu grządek kwiatowych wśród których był stolik na którym stały świeczki a obok wiadro z lodem i szampanem.W czasie analizowania otoczenia poczułam ciepłe dłonie oplatające mój brzuch...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki ale następny pojawi się prawdopodobnie jutro.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz