czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 11

Ja: Justin wstawaj nie ma czasu!
Justin: A coś na zachętę?
Ja: Co byś chciał?
Justin: Buzi!
Ja: Ale potem idziesz się ubierać?
Justin: Tak.
Podeszłam do niego i dałam całusa.Próbował pogłębić pocałunek ale nie pozwoliłam mu na to odsuwając się.Jak obiecał wstał i ubrał się.Poszliśmy zjeść śniadanie.Na zewnątrz czekał już na nas samochód, który zawiózł nas na lotnisko."To najgorszy dzień mojego życia!" pomyślałam gdy ujrzałam odlatujące samoloty.
W oczach miałam już łzy ale po wstrzymywałam się od płaczu.Wysiedliśmy z auta i kierowaliśmy się w stronę budynku.Podszedł do nas jakiś mężczyzna,kogoś mi przypominał.
Justin: Kaitlin poznaj mojego managera Scootera. Scoot to moja dziewczyna Kaitlin.
Scoot(Scooter): Hej miło mi cię poznać. Dużo o tobie słyszałem.
Ja: Mi również miło. Ciekawa jestem co takiego słyszałeś.
Scoot: Hm...Ze jesteś piękna,mądra, miła. Oj długo mógłbym wyliczać.
Justin zaczął się rumienić. Ale słodko wyglądał.
Ja: My tu Gadu-Gadu a samolot zaraz odleci bez was.
Scoot: No musimy się zbierać młody.
Justin: A mogę się chociaż pożegnać?
Scoot: Jako że lubię twoją wybrankę serca masz 5 minut.I zaraz wracam.
Justin: Dziękuje dobry człowieku.
Uśmiechnęłam się. Nienawidzę pożegnań i nie jestem w nich dobra.Myślałam tylko o tym że za miesiąc się ponownie zobaczymy.
Justin: Kaitlin jesteś tutaj?-Jego piękny głos wyrwał mnie z chwilowego zamyślenia.
Ja: Przepraszam zamyśliłam się.
Justin: Zrobisz coś dla mnie?
Ja: Jasne.Tylko co?
Justin: Uśmiechnij się.
Ja: Nie potrafię.
Justin: Jestem pewien że potrafisz musisz tylko uwierzyć że nam się uda.
Ja: Wierzę.
Justin: Ale...?
Ja: Nie widzieć cię przez miesiąc?To nie będzie łatwe.
Justin: Dasz radę.A późnej będę przy tobie dzień i noc.Okej?
Ja: Myhym... Kocham Cię pamiętaj o tym.Zadzwoń jak dolecisz.
Justin: Też cię Kocham i nie mógłbym zapomnieć. Na pewno zadzwonię
Złapał mnie delikatnie za biodra i przyciągnął lekko do siebie po czym pocałował mnie namiętnie.W głowie już miałam plan ale o tym trochę później. Wróciłam do domu i zaszyłam się w moim pokoju. Usłyszałam dzwoniący telefon. To Marry, wiedziała że Juss dzisiaj wyjeżdża i będę miała doła.Powiedziała tylko że zaraz będzie.W domu rozległo się pukanie do drzwi.Otworzyłam je i razem z przyjaciółką udałam się do mojego pokoju.Cały dzień spędziłyśmy na rozmowie i oglądaniu romansideł.Marry została u mnie na noc, bo upierała się że teraz nie mogę być sama.Rano wstałyśmy i wykonałyśmy wszystkie poranne czynności.Trochę się zdziwiłam że Justin nie zadzwonił.Może coś się stało?Nie! Nie mogę tak myśleć! Na pewno nic mu nie jest.  W czasie kiedy się zamartwiałam zadzwonił mój telefon. Rzuciłam się w jego stronę jak szalona.
Ja: Halo?
Justin: Hej kochanie.Przepraszam że nie dzwoniłem ale dojechaliśmy do dziadków późno w nocy i nie chciałem Cię budzić.
Ja: Nic się nie stało.Jesteś u dziadków?
Justin: Tak a nie mówiłem Ci?
Ja: Najwyraźniej nie.
Justin: Musiałem zapomnieć.Więc trasa zaczyna się koncertem niedaleko Stratford więc wpadłem do nich.
Ja: Spokojnie nie musisz się tłumaczyć.
Justin: A co tam u ciebie? Trzymasz się jakoś?
Ja: Tak jest dobrze jest u mnie Marry.-Usłyszałam otwieranie drzwi i jakiś głos chyba Scootera.
Scooter: Hej kochasiu zaraz jedziemy na prubę.
Justin: Sama słyszałaś obowiązki wzywają.
Ja: Leć już bo się spóźnisz.
Justin: Czekaj muszę ci jeszcze coś powiedzieć.
Ja: Tak?
Justin: Kocham Cię.
Ja: Ja Ciebie też. Pa.
Justin: Pa. Zadzwonię wieczorem.
I ten przykry dźwięk rozłączania.Nienawidzę go. Przyjaciółka w czasie mojej rozmowy przyglądała się mi z uśmiechem na twarzy.Wie że bardzo zależy mi na Justinie i źle znoszę rozłąkę.Dziś jest piątek więc nie dość że są luźne lekcje to jeszcze początek weekendu.Szczerze?Wcale się z tego nie cieszę.Będę miała więcej czasu do myślenia nad tym co robi Biebs.No cóż muszę to przeżyć.To tylko miesiąc.Dobra koniec tych rozmyśleń pora do szkoły.Poszłyśmy do kuchni i zrobiłyśmy śniadanie które po chwili zjadłyśmy.Wzięłam torbę i poszłyśmy do szkoły.Pierwsza lekcja biologia.Lubie ten przedmiot, siedzę na nim z Jussem ale zdaje mi się że on ma odmienne zdanie na ten temat.Chłopak jeszcze nie wszystko rozumie po polsku więc jest zabawnie.Pierwsze lekcje minęły spokojnie pan od muzyki jest tak zakręcony że nawet nie za uwarzył że Justin wyjechał bo zawsze był na tej lekcji.I wreszcie długa przerwa.Po skończeniu lekcji poszłam na krótki spacer do parku niedaleko mojego domu.Byłam tam prawie do wieczora.Gdy zaczęło się ściemniać postanowiłam wrócić do domu.

{ 2 tygodnie później}

Dziś jest dokładnie połowa wyjazdu Justina.Nie mogę się doczekać jego powrotu.Rozmawiamy codziennie lecz niezbyt długo, on nigdy nie ma czasu.Do dołujące ale wiedziałam że tak będzie.Czasem wieczorem rozmawiamy na Skype.Wiem że dla niego to też nie jest łatwe więc mam dla niego niespodziankę.Moim rodzicom przedłużył się wyjazd i jeszcze przez tydzień będą w Niemczech gdzie mój chłopak jutro ma koncert na który już kupiłam bilet razem z M&G. Poczytałam w necie że tam zostanie na 3 dni więc może znajdzie chwilkę dla mnie.Dziś już lecę do rodziców bo długo się z nimi nie widziałam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Strasznie przepraszam że tak długo nic nie było ale wiecie koniec semestru. Od poniedziałku mam ferie więc będę dodawać rozdziały w miarę możliwości.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz