piątek, 29 sierpnia 2014

Rozdział 15

Gdy tylko dojechałam do domu obrazu wzielam szybki prysznic i poszłam spac. Rano musiałam wstać i isc do szkoly. Na szczescie dzisiejsze lekcje sa skrócone i kończymy dosc szybko wiec będę mogla wybrać się gdzieś z Marry. Zaraz po szkole poszłyśmy do kawiarni zeby spokojnie porozmawiać
Marry: Kiedy Justin wraca?
Ja: Za 13 dni. Strasznie za nim tęsknie.
Marry: Wiem, widzę chodzisz Cały czas przygnębiona. Jeszcze trochę i będziecie razem.
*Dzień przed powrotem Justina*
To juz jutro. Jutro wraca. Szkoda tylko ze nie zobaczymy się przed koncertem. Moi rodzice wrócili do domu kilka dni temu. Teraz siedzimy i wspólnie jemy obiad co nie zdarza się często, zazwyczaj gdy chcą powiedzieć nam cos ważnego...
Mama: Keytlyn jak Ci idzie w szkole?
Ja: Dobrze, czemu pytasz?
Mama: Tak poprstu.
Ja: Ok mamo powiesz to?
Mama: o czym ty mówisz?
Ja: Zawsze jak znajdujesz czas zeby zjesc z nami obiad chcecie nam cos powiedzieć, wiec?
Mama: No dobrze, dostałam ofertę zalorzenia własnej firmy.
Ja: I co my mamy z tym wspólnego?
Tata: Córeczko to nie do Końca takie proste, musielibyśmy wrocic do Kanady.
Ja: Co teraz? Jak mi się wszystko zaczyna ukladac chcecie mnie wywiezc na drugi koniec Świata?
Tata: Wiemy ze to nie jest dla ciebie łatwe, ale mamy juz kupiony dom i wyjezdzamy za 2 tygodnie.
Ja: Dlaczego nas nawet nie spytaliście czy chcemy jechać?
 Tata: Za kilka dni kończysz 18 lat jak chcesz możesz tu zostać.
Ja: Przeciez wiesz ze nie zostanę tu bez was...
Tata: Zastanów się. Decyzja nalezy do ciebie.
Ja: Dobrze. Pojde juz do siebie.- Wstałam od stolu i odnosząc talerz uszlyszalam wolanie taty ze wyjeżdżamy za godzinę bo zgodzić się mnie zawiezc do Warszawy na koncert.Wbiegłam szybko do swojego pokoju, wzięłam czyste ubrania i poszłam wziąć szybki prysznic. Wychodząc z łazienki zabrałam swoje kosmetyki które schowałam do wcześniej przygotowanej małej walizki. Dorzuciłam jeszcze kilka rzeczy i zniosłam ją na dół skąd tata zaniósł ja do samochodu. Chciałam się pożegnać z mamą ale ona rozmawiała przez telefon.Wsiadłam do samochodu i zaczęliśmy podróż. Lubię jeździć z tatą, mamy wtedy czas żeby spokojnie porozmawiać.
Ja: Tato...
Tata: Tak Kay?
Ja: Czy między tobą a mamą coś się psuje?
Tata: Nie, dlaczego tak myślisz?
Ja: Ostatnio mało rozmawiacie, jakbyście się unikali.
Tata: To prawda nie rozmawiamy jak kiedyś, ale niemusisz się o nas martwić. Powiedz lepiej co u ciebie córcia.
Ja: Nie najlepiej.
Tata: Przeprowadzka?
Ja: Nie wiem jak powiedzieć to Justinowi.
Tata: Prosto z mostu.
Ja: Postaram się. Kiedy wracasz do domu?
Tata: Na noc zatrzymam się w hotelu i wrócę rano.
Resztę drogi przespałam. Gdy dojechaliśmy tata oddał bagaże obsłudze/  i mnie obudził.Było już późno i niezbyt dobrze się czułam więc poszłam do pokoju hotelowego i od razu położyłam się spać. Rano obudziło mnie pukanie do drzwi pokoju. Wstałam z łóżka i podchodząc do drzwi nałożyłam hotelowy szlafrok. Na korytarzu stał mój tata z mała torbą.
Tata: Przyszedłem się jeszcze pożegnać bo zaraz jadę.-rzuciłam się na niego mocno wtulając.
Ja: Kocham Cię tato.
Tata: Ja ciebie też córeczko. Ale muszę już lecieć. Nie martw się wszystko się ułoży.-Rozluźniliśmy uścisk.
Ja: No mam taką nadzieję. Pa.
Tata: Papa.
Gdy zniknął z mojego pola widzenia zamknęłam drzwi i wróciłam do łóżka.Obudziłam się koło 13. Koncert zaczyna się o 17 więc mam jeszcze czas na długą odprężającą kąpiel której teraz potrzebuję. Po wykąpaniu, ubraniu i pomalowaniu była 15 30 więc czas na wyjście z hotelu. Im szybciej tam będę tym szybciej go zobaczę. Pod hotelem złapałam taksówkę która zawiozła mnie na miejsce. Szczęście mi jak narazie dopisuje... Podczas jazdy nie było żadnych korków a na miejscu zobaczyłam Kennego.
Ja: Kenny!-usłyszał i odwrócił się w moją stronę.
Kenny: Kay co tu robisz?
Ja: Hmm... No wiesz mój chłopak którego nie widziałam 2 tygodnie jest tu lub zaraz przyjedzie... Więc przyszłam na lody.
Kenny: Ok rozumiem o co chodzi. Chodź zaprowadzę Cię do niego.
Ja: Dzięki.- Weszliśmy do budynku tylnym wejściem. Przeszliśmy przez kilka korytarzy i zatrzymaliśmy się przy rdrzwiach zza których dobiegał śpiew.
Kenny: Już nie jestem potrzebny.-Uśmiechnęłam się. Wzięłam głęboki oddech i weszłam po cichu do pomieszczenia. Wiedziałam że Justin podczas śpiewania często przenosi się do swojego świata więc bez problemu stanęłam przy ścianie. Obserwowałam jak śpiewa Nothing like us.
Ja: No brawo panie Bieber.-Powiedziałam gdy skończył.
Justin: Dziękuję pani Bieber.- podszedł i namiętnie mnie pocałował- Tak się cieszę że Cię w końcu widzę.- Wtuliłam się mocno w jego tors.
Ja: Tęskniłam za tobą. Tak strasznie tęskniłam .
Justin: Wiem kochanie, ale teraz jesteśmy razem i wszystko będzie już dobrze.
Ja: Myhym...
Justin: Coś się stało?- zapytał odsuwając się ode mnie.
Ja: Później o tym pogadamy.
Justin: Kay jak coś się dzieje to mów od razu.
Ja: Justin nic się nie dzieje. Porozmawiamy wieczorem. Ok?
Justin: No dobrze.Idziesz pod scenę czy zostajesz tutaj?
Ja: Miałabym ominąć jak Bieber ściąga koszulkę? On jest taki sexi.
Justin: Tyle milionów dziewczyn na niego leci... A on leci tylko na jedną. Kocham Cię mała.
Ja: Ja Ciebie też duży.- przytuliliśmy się. Po chwili do pokoju wpadł z impetem Scooter. W pierwszym momencie był tak zły że mnie nie zauwarzył.
Scoot: Justin! 10 minut temu miałeś być u Rayana! Co ty tu jeszcze robisz!- Było mi głupio że przeze mnie Justin dostaje opieprz więc postanowiłam spróbować załagodzić sytuację.
Ja: Hej Scoot. Przepraszam to moja wina już go tam zaciągam. Nawet siłą.
Scoot: O Keytlyn nie zauwarzyłem Cię... Miło Cię znów widzieć.
Justin: Nic dziwnego że jej nie zauwarzyłeś jak tu wpadasz i drzesz się o głupie 10 minut.- To był ostatni moment na rozdzielenie ich przed kłótnią.
Ja: Ciebie też bardzo miło widzieć. To my już pójdziemy.- Złapałam chłopaka za rękę  i pociągnęłam w stronę wyjścia. Na zewnątrz zatrzymałam go i spojrzałam mu w oczy.-Justin teraz idź do Rayana. Później się spotkamy.
Justin: Gdzie będziesz w tym czasie?
Ja: Poszukam Pattie muszę z nią porozmawiać.
Justin: Ok skarbie.- szybko mnie pocałował i pobiegł do swojego stylisty. Zadzwoniłam do Pattie żeby dowiedzieć się czy ma teraz czas.
<rozmowa przez tel>
Ja: Hej Pattie.
Pat: O Keytlyn jak miło że dzwonisz.
Ja: Masz może troche czasu?
Pat: Słonko dla ciebie zawsze.
Ja: To świetnie. Mogłabyś podejść pod pokój Justina?
Pat: Jasne zaraz będę.
<koniec rozmowy>
Kilka minut później siedziałam z mamą Jussa.
Ja: Pattie... Czy podczas trasy coś się stało?
Pat: Co dokładnie masz na myśli?
Ja: Justina i Scootera. Miesiąc temu byli kumplami a teraz Justin gdyby mógł to by się na niego rzucił...
Pat: Nie rozmawialiście o tym jeszcze?
Ja: Nie mieliśmy czasu. Powiesz mi o co chodzi?
Pat: Kaytlyn lepiej żeby Justin Ci to powiedział.
Ja: No ok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz